
Czasem lubię sobie poszperać w intrenecie. Jak wiadomo starszy mózg trzeba ćwiczyć, by nie popadł w regresję. I znalazłem cytat z polskiej powieści Henryka Sienkiewicza „ W pustyni i w puszczy” taki cytat: :
– Powiedz mi – zapytał Staś – co to jest zły uczynek?
Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy – odpowiedział po krótkim namyśle – to jest zły uczynek.
– Doskonale! – zawołał Staś – a dobry?
Tym razem odpowiedź przyszła bez namysłu:
– Dobry, to jak Kali zabrać komuś krowy”.
„Jeśli Kali zabrać komu krowy – to dobrze; jeśli jemu zabrać krowy – to źle”. W przełożeniu na rzeczywistość: człowiek ocenia daną czynność jako dobrą, jeśli sam wykonuje ją na czyjąś niekorzyść lub jest ona w konsekwencjach korzystna dla niego. Jednak ocenia ją jako złą, gdy jest dla niej szkodliwa, albo kiedy ktoś coś robi wbrew niej.

Mentalność Kalego to funkcjonujące określenie na dwulicowość, hipokryzję oraz stosowanie podwójnych standardów w ocenianiu sytuacji lub czyjegoś postępowania. To funkcjonujący egoistyczny relatywizm moralny. Prof. Bralczyk mówił, że „subiektywizacja etyki pozwala przetrwać, a w wymiarze narodowym lub społecznym jest często usprawiedliwiana. Nasze hamulce etyczne potępiają ją wyłącznie w wymiarze indywidualnym”.
Pracownicy coraz częściej między sobą rozprawiają, że to władza w uczelni coraz bardziej odrywa się od „dołów” pracowników i stworzyła przepaść nie do przekroczenia. Aktualnie mamy już pewność, że niewiele mający do powiedzenia i pokorni dotąd pracownicy, coraz śmielej mówią, że Kalemu trzeba oddać rzeczoną krowę.
Faktem jest, że we wcześniejszej historii uczelni nie słyszano o tak bezceremonialnym zachowaniu wobec szeregowych pracowników. Ale jest i kolejna odsłona negatywnej rzeczywistości – nie było dotąd aż tylu nagłaśnianych afer z władzą w tle (sprawa molestowania i nieetycznego zachowania jednego z wykładowców wobec studentek na Wydziale Nauk Ekonomicznych – notabene toczy się od stycznia 2025 roku a wykładowca w majestacie prawa cieszy się zasłużonym urlopem). I tak dla kontrastu, również z ulubionego ostatnio wydziału, z którego wywodzi się prorektor ds. finansowych i kadrowych: proces zwolnienia za bliżej nieokreślone winy Pani Kornelii S. Wcześniej była sprawa z wykładowczynią Sylwią S,która była zmuszona do odejścia z pracy a jednocześnie byłą autorką metody wartościowania pracowników. I następna, dotycząca zwolnienia po 27 latach pracy chorego człowieka, (który uległ wypadkowi przy pracy) z powodu niezdolności do świadczenia ciężkiej pracy fizycznej. Dopóki był zdrowy i pracował, był dobrym pracownikiem, ale kiedy zachorował i poprosił o przeniesienie na inne stanowisko, dobry pracodawca postanowił go zwolnić.
Sam też miałem w niedalekiej przeszłości możność doświadczyć czegoś bardzo podobnego, aż do zwolnienia z pracy włącznie.
W sprawie mentalności Kalego przytoczę cytat z niezapomnianego wystąpienia Pani dr Katarzyny Skrzypczak na posiedzeniu Senatu UWM w dniu 25.10.2024 r. dotyczący natychmiastowego wdrożenia w życie tzw. „porozumienia płacowego” w sprawie podziału podwyżek w roku 2024:
” Do rozdzielenia jest konkretna kwota subwencji 79 797 100,00 zł, a wiemy, że Subwencja została przyznana Uniwersytetowi w oparciu o stosowne wyliczenia na podstawie liczby pracowników w danej grupie. Według komunikatu Ministra „Przyznane środki finansowe są na podwyższenie wynagrodzeń brutto pracowników uczelni średnio o:
– 30% w grupie nauczycieli akademickich
– 20% w grupie pracowników niebędących nauczycielami akademickimi.”
I dalej: „ Nie możemy i nie będziemy dalej akceptować tej sytuacji. Wzywamy Pana do natychmiastowego odblokowania tych podwyżek i podpisania porozumienia. To porozumienie nie zostało przecież tylko przedłożone do podpisu stronom związkowym przez Pana Rektora. To porozumienie zostało wypracowane na drodze kilkunastu spotkań Rektora ze wszystkimi związkami zawodowymi, podpisane już przez dwa związki, które rozumieją istotę KOMPROMISU, który to jest rodzajem porozumienia, które osiąga się na skutek wzajemnych ustępstw i zakłada, że żadna ze stron nie odejdzie w pełni zadowolona od stołu negocjacyjnego. Te dwa związki zdały się zrozumieć, że ich główną misją jest działanie w interesie pracowników. W przypadku NZZ Prawda mamy przekonanie, że termin kompromisu jest Wam albo obcy, albo obojętny.”
Celowo podkreśliłem słowa wypracowane, kompromis oraz porozumienia, które osiąga się na skutek wzajemnych ustępstw i założenia, że żadna ze stron nie odejdzie niezadowolona od stołu negocjacyjnego. Czy porozumienie z 2024 roku zostało naprawdę wypracowane? Czy było kompromisem? Jakie istotne ustępstwa i na czyją rzecz zostały wypracowane i osiągnięte pomiędzy pierwszą wersją poddaną przez Rektora do negocjacji związkom a wersją ostateczną, na podstawie której Rektor dokonał wypłat w grudniu 2024 roku? Czy to „wypracowane porozumienie” było jednak tylko realizacją rozumienia sprawiedliwości wobec pracowników zgodnie z mentalnością Kalego? Wskazywaliśmy w 2024 roku, że można zoptymalizować sposób podziału subwencji, gdyż określony w komunikacie przez Ministra sposób podziału:
Przyznane środki finansowe są na podwyższenie wynagrodzeń brutto pracowników uczelni średnio o:
– 30% w grupie nauczycieli akademickich
– 20% w grupie pracowników niebędących nauczycielami akademickimi.”
oznaczał metodologię przyznania subwencji i umożliwiał inny, bardziej optymalny sposób podziału, co zresztą zastosowała w swoich porozumieniach większość uczelni wyższych w Polsce.
Chyba w ciszy swego serca większość pracowników odpowiedziała sobie, że porozumienie zostało podpisane w wersji najbardziej dogodnej dla dobrze uposażonych stanowisk kierowniczych i grupy nauczycieli pobierających od lat projakościówki. Nauczyciele pobierający projakościówkę dostali znacznie większą faktyczną podwyżkę niż zdecydowana większość grupy NA, która nie „załapała” się na ten dodatek pensji zasadniczej i dodatkową podwyżkę o 30 %. Czyli jednak Kali zabrał komuś dodatkową krowę.
Pamiętamy dokładnie, ze w ramach kolejnych spotkań w roku 2024 Rektor na krok nie ustąpił z podanego pierwszego tekstu porozumienia. A podstawowym celem było wdrożenie też 30% podwyżki wynagrodzenia projakościowego nauczycieli akademickich i realizacja dumy Rektora. Ta część nauczycieli otrzymała sowite podwyżki zarówno wynagrodzenia zasadniczego jak i tzw. projakościowego. Reszta obeszła się smakiem i dostała podwyżkę podstawową. Związek Nauczycielstwa Polskiego na swojej stronie napisał: ” Niestety „krawiec kraje jak mu materiału staje”. Otrzymana przez Uniwersytet subwencja niestety nie pozwala na wypłatę ani 1500 zł dla każdego, ani nawet 900 zł. Nie zależy to od władz Uczelni, ale od władz centralnych, które decydują o wysokości subwencji przeznaczanej na ten cel. W związku z powyższym jedyne co możemy zrobić to protestować na szczeblu centralnym.”
Czyli znów na własnym podwórku przyklaskiwanie i pójście ręka w rękę z pracodawcą i mówienie, że miejcie bliżej nieokreśloną nadzieję, że po kilku dziesięcioleciach niedowartościowania szkolnictwa wyższego, kryzysu gospodarczego i zwiększonych wydatkach na obronność, ktoś da nagle, kiedyś, może ….da większe pieniądze. Ale i tak w konsekwencji rozdzielimy je dla swoich. Procentowo, bo tak jest korzystniej dla najwyżej uposażonych w hierarchii stanowisk i nielicznego grona nauczycieli otrzymujących projakościówkę.
A w przypadku projakościówki, jako związek Prawda uprzejmie donosimy, że pozornie otrzymuje ją 70 % nauczycieli i wszyscy jednakową kwotę za tą samą wartość punktów za osiągnięcia. Przypatrując się bliżej od razu można dostrzec, że każdy wydział tworzy własne zasady, sam ustala wartość punktową i wysokość dodatku. Dodatkowo projakościówkę można otrzymać za osiągnięcia o charakterze naukowym, charakterze dydaktycznym i charakterze organizacyjnym. Część pracowników jednocześnie otrzymuje ją za 3 rodzaje osiągnięć i ma naprawdę dobry dodatek do swojego wynagrodzenia zasadniczego!
Gdyby pieniądze wpompowane w 2024 roku w 30% podwyżkę dodatku projakościowego zostały rozdzielone dla ogółu nauczycieli akademickich, otrzymaliby oni znacznie większą podwyżkę wynagrodzenia, w tym asystenci uhonorowaniu wybiórczo dodatkową podwyżką w 2025 roku. Podpisując porozumienie w 2024 roku dwa związki w całości poparły przedstawiony pomysł porozumienia Rektora i pomogły w realizacji jego dumy, jak sam mówił na spotkaniu w Centrum Konferencyjnycm, funkcjonującej tylko w naszej uczelni propjakościówki!
Większość nauczycieli otrzymała niewielką podwyżkę do stawek minimalnych a prominentna część sowite jeszcze 30 % do projakościówek wszelkiego rodzaju. Nawet najsłabszy ekonomista może wyliczyć, że w przypadku ciągłych od lat podwyżek procentowych, w majestacie uzurpowanego prawa, prominenci otrzymają większą podwyżkę i w każdym kolejnym roku uprzywilejowana grupa otrzyma coraz większą część kwoty subwencji.
I podam kolejny przykład zabrania kolejnej krówki na rzecz dobra Kalego. Z przyznanej subwencji w roku 2024, poza podpisanym porozumieniem, Rektor wygospodarował jeszcze rezerwę w wysokości 618 796 zł oraz drugą rezerwę 657 140 zł, co daje łącznie 1 mln 275 936 zł środków finansowych pozostających poza wszelką kontrolą.
W 2025 roku znów Rektor i dwa związki zastosowali podobny manewr zgodnie z mentalnością i dobrem Kalego: wszyscy pracownicy zamiast 5 % otrzymali 4,6% a wybrańcy, czyli tzw. młodzi asystenci do 35 roku życia 5%. Znów komuś zabrano, by dać wąskiemu gronu aktualnie uprzywilejowanych. Czy dlatego, że córka pewnej osoby, zatrudniona jako asystent, nie ukończyła 35 lat? A reszta asystentów, nawet ze stopniem dra., z dorobkiem naukowo-badawczym otrzymała jak wszyscy 4,6%. Więc mentalność Kalego znów zadziałała. Każdy pracownik w pokorze wziął to, co łaskawy Rektor zaproponował. Każdy wziął z pokorą, byle cokolwiek otrzymać. Bo nadziei na równorzędne traktowanie grup pracowniczych nie widzi już chyba nikt.
I w końcu słów kilka o projekcie Regulaminu wynagradzania, który rektor zapewne wkrótce podpisze i wdroży. Uwłaszczą się na swoich stanowiskach, wysokich grupach zaszeregowania, uprzywilejowane i dobrze spostrzegane przez autorów projektu grupy. Uwłaszczą się przy milczeniu, braku sprzeciwu i braku konsultacji wprowadzanych zmian przez pozostałe związki zawodowe ze społecznością akademicką. Komu Kali zabierze rzecz najcenniejszą, już nie tylko rzeczoną krowę jako wartość materialną, ale wolność akademicką, prawo do wyrażania sprzeciwu, prawo do współudziału w decydowaniu o kształcie uczelni jako wspólnoty akademickiej? Prawo do godziwego i sprawiedliwego wynagrodzenia za pracę i nie za przynależność do uprzywilejowanej grupy ale za świadczoną pracę, uwzględniającą wkład pracy oraz doświadczenie zawodowe? Wynagrodzenia szanującego godność człowieka, prawo do awansu, rozwoju pracownika i gwarantującego transparentność wynagradzania?
Powszechnie funkcjonująca mentalność Kalego, relatywizm moralny, wybiórcze stosowania lub omijanie prawa stały się doskonałym narzędziem pomagającym „Kalemu ukraść krowę”. I co z tym zrobić? I czy można jeszcze coś z tym zrobić?
Konkretna odpowiedź na tak postawione pytanie jest coraz trudniejsza. Po pierwsze jako społeczność pracownicza możemy próbować jeszcze odwrócić i użyć w taki sposób, że sami staniemy się złodziejami krów. Nie jest to łatwe. Jeżeli coś zostało zawłaszczone przez konkretną grupę i wpisane jako narzędzie realizacji jej celów, to zmiana kierunku i wyjście z impasu jest coraz trudniejsze, ale jeszcze możliwe. Poza tym ciągle pozostajemy w orbicie przytaczanej walki o bydło, której skutkiem nie będzie obiektywne ustalenie dobra i zła, czyli symbolicznego prawa własności krów, lecz prawdziwie obiektywny sukces i dobro wszystkich pracowników. Można idealistycznie założyć, że ani my nie będziemy musieli kraść niczyich krów, ani też nie będziemy się musieli martwić o przyszłość i dobro materialne swojego pracowniczego stada. A to wydaje się stanem najbardziej pożądanym. Jednak realizacja tej humanistycznej wartości wymaga wyjścia ze strefy własnego komfortu i powiedzenia DOŚĆ!
