CISZA NA ZAMKOWYM DZIEDZIŃCU

Z popielnika na Wojtusia iskiereczka mruga,

Chodź opowiem Ci bajeczkę

Bajka będzie długa….!

Za górami, za lasami, w królestwie, którego na żadnej mapie znaleźć nie można! W miejscowości dalekiej ale nie tak odległej, gdzie w każdym autobusie jadącym do centrum zamożnego królestwa witano dostojnego mieszkańca i dostojnego przybysza zacnym przywitaniem Uniwersytet duma regionu, zacny Miłościwie Panujący Władca polecił swojemu Kanclerzowi wręczyć do rąk własnych poddanych zacne listy gratulacyjne z liczbą przyznanych punktów w hierarchii królestwa i zacnym uposażeniem od Anno Domini 2026.

Zacni poddani z nadzieją i oczekiwaniem otworzyli koperty i dosłownie skacząc z radości dziękowali za tak hojne dary Miłościwie Panującemu Księciuniowi.  A potem wróciwszy do domu gorzko płakali, bo nie mogli zrozumieć, dlaczego hojny władca tak ich szczodrze obdarzył. Bo w końcu wszystko zadziało się po równo i w sposób niezaskakujący!  Każdy specjalista dostał 136 punktów, każdy referent 90 punktów. I tym samym w końcu każdy poddany, w każdej jednostce królestwa, dostał tyle samo złotych monet. I poczuli się dumą regionu po tak szczodrym darze. Baju, baju, baj…!

W tym samym momencie, gdy w domach poddanych schły ostatnie gorzkie łzy, na zamku wybiła północ. Uniwersyteckie królestwo, choć dumne i bogate w oficjalnych księgach, właśnie zapisało nowy rozdział w swojej kronice paradoksów.

Sprawiedliwość, którą ogłosił Kanclerz na polecenie Miłościwie Panującego Władcy, okazała się mieczem obosiecznym. Liczby wyglądały przecież tak dumnie na pergaminie:

  • Dla specjalisty: Równo 136 punktów w hierarchii królestwa.
  • Dla referenta: Równo 90 punktów w hierarchii królestwa.
  • Dla wszystkich: Dokładnie tyle samo lśniących złotych monet.

Księciunio i jego Kanclerz świętowali sukces.

W ich oczach zapanowała idealna harmonia – nikt nie był pominięty, każdy został obdarowany według szczodrego  dekretu Anno Domini 2026. Skoro wszyscy dostali tyle samo, to przecież nikt nie miał prawa czuć się pokrzywdzony.

Jednak w świecie realnym, poza murami zamku, ta „sprawiedliwość” zatarła wszelkie granice. Starszy rzemieślnik, który od ćwierćwiecza dbał o uniwersyteckie mury i uczył fachu młodych, dostał dokładnie tyle samo monet, co nowo przybyły czeladnik, który dopiero co przekroczył próg królestwa. Trud, doświadczenie i lata lojalności zostały zrównane do jednego, uniwersalnego mianownika.

Pasażerowie  autobusów jadących do centrum królestwa szybko zrozumieli gorzką prawdę. Stali się „dumą regionu” tylko w płomiennych przemówieniach władzy. W rzeczywistości ich unikalny wkład i codzienne poświęcenie rozpuściły się w masowej, identycznej dla każdego jałmużnie.

Morał z uniwersyteckiej opowieści

Gdy władza zaczyna dzielić dary „po równo”, często przestaje widzieć człowieka. Prawdziwa sprawiedliwość nie polega na dawaniu każdemu dokładnie tego samego, ale na docenieniu indywidualnego trudu i zasług. W przeciwnym razie duma regionu staje się jedynie pustym hasłem, a listy gratulacyjne – smutną pamiątką po złudnej szczodrości.

Baju, baju, baj… życie toczy się dalej, a monety kurczą się w kieszeniach.

Najjaśniejszy, Miłościwie Panujący Władco!
Czcigodny i Nieomylny Kanclerzu!

My, wierni poddani, duma regionu oraz etatowi pasażerowie autobusów zmierzających ku centrum Waszego zamożnego Królestwa, składamy u stóp tronu najgłębsze ukłony i krwawiące z wdzięczności serca.

Listy gratulacyjne z zacnym uposażeniem na rok Anno Domini 2026 dotarły do naszych rąk własnych, wywołując w królestwie tak wielkie poruszenie, że do dziś nie potrafimy otrzeć łez – choć wciąż spieramy się o to, czy są to łzy dzikiej radości, czy głębokiego wzruszenia nad Waszą genialną mądrością.

Pragniemy z całego serca podziękować za rewolucyjne wprowadzenie

Nowej Ery Lewicowej Sprawiedliwości:

  • Dziękujemy Za Matematyczną Perfekcję: Dziękujemy, że zrównaliście naszą przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. Od teraz doświadczony specjalista z ćwierćwiecznym stażem i nowo przyjęty czeladnik mogą z dumą patrzeć sobie w oczy, wiedząc, że dla Waszej Wysokości ich trud jest wart dokładnie tyle samo – legendarne 136 punktów!
  • Dziękujemy Za Spokój Ducha Referentów: Dziękujemy za zrzucenie z barków referentów ciężaru ambicji. Święte 90 punktów i identyczna liczba monet dla każdego sprawiły, że nikt już nie musi się wyróżniać ani starać robić niczego lepiej. Po co, skoro hojność Władcy ma tak precyzyjnie odmierzony sufit?
  • Dziękujemy Za Likwidację Zazdrości: Wasz dekret uleczył nas z próżności. Nie musimy już marnować energii na rozwój, podnoszenie kwalifikacji czy unikalne rzemiosło. Prawdziwa duma regionu tkwi przecież w idealnej, masowej identyczności.

Wracając codziennie autobusami do naszych domów, tulimy do piersi te drogocenne monety. Ich liczba jest tak idealnie równa, że aż niebezpiecznie lekka w naszych sakiewkach. Jesteśmy dumni, że zamożność królestwa tak wspaniale prezentuje się w Waszych królewskich tabelach i przemówieniach.

Baju, baju, baj… oby Wasze zdrowie i samozadowolenie trwały wiecznie, a uniwersyteckie tabele nigdy nie zaznały błędu ludzkiej indywidualności!

Z najgłębszym (i całkowicie bezpłatnym) poważaniem,

Wasz Jednakowo Szczęśliwy Lud !

W lśniących złotogłowiem gabinetach uniwersyteckiego zamku, o poranku Anno Domini 2026, zapachniało świeżo parzoną kawą sprowadzaną z najdalszych zakątków imperium. Miłościwie Panujący Władca siedział na zydlu z aksamitu, trzymając w ręku list od poddanych, a jego czoło chmurzyło się w głębokim niedowierzaniu.

Obok, z gęsim piórem za uchem i stosem idealnie równych tabel, stał zaniepokojony Kanclerz.

– Kanclerzu… – zaczął Władca, upijając łyk napoju. – Wyjdź no do okna. Słyszysz to?
– Słyszę… idealny spokój, Wasza Wysokość – odparł urzędnik, mrużąc oczy.
– No właśnie! Spokój! – żachnął się Władca, uderzając pięścią w stół. – A gdzie są wiwaty? Gdzie procesje z moimi portretami? Gdzie dziękczynne śpiewy w autobusach jadących do centrum? Przecież wysłaliśmy im najwspanialsze, sprawiedliwe listy! 136 punktów dla każdego specjalisty! 90 punktów dla referenta! Wszystko po równo! Matematyczne arcydzieło!

Kanclerz nerwowo poprawił kołnierz i spojrzał na trzymany przez Władcę list pełen podziękowań.

– Wasza Wysokość, pismo od ludu ocieka… no właśnie, sami piszą, że ich serca pękają z wdzięczności. Wspominają o „rewolucyjnej erze sprawiedliwości” i o tym, że uleczyliśmy ich z próżności.
– No i pięknie! – zawołał Władca. – Więc dlaczego, gdy przejeżdżałem rano obok uniwersyteckich murów, widziałem tylko smutne twarze? Dlaczego nikt nie tańczy na ulicach? Czy ci ludzie nie rozumieją, ile trudu włożyliśmy w to, żeby nikt nie dostał ani jednej monety więcej od sąsiada?

Kanclerz rozłożył na biurku wielką mapę wydatków królestwa, na której widniały idealnie równe słupki.

– Wasza Wysokość, nasz system jest bezbłędny. Zlikwidowaliśmy problem uznaniowości. Nikomu nie musimy tłumaczyć, dlaczego zarabia mniej lub więcej. Wszyscy dostali dokładnie tyle samo złotych monet!

– Miłościwy Władca przetarł czoło i rzekł:  Może daliśmy im za dużo i oszaleli z dobrobytu? Może ta duma regionu uderzyła im do głów i teraz wstydzą się okazywać radość publicznie? Lud po prostu nie dorósł do tak genialnej i nowoczesnej ekonomii. Oni piszą tutaj coś o „lekkich sakiewkach” i o tym, że ich przeszłość i przyszłość mają teraz tę samą wartość… – mruknął Władca, czytając fragment z ironicznego listu. – Czy to znaczy, że chcą więcej punktów?
– Niemożliwe, Wasza Wysokość! – przestraszył się Kanclerz. – Gdybyśmy dali specjaliście 137 punktów, naruszylibyśmy kosmiczną harmonię uniwersytetu! Przecież 136 to liczba idealna, wyliczona przez naszych najdroższych nadwornych finansistów!

Władca wstał, podszedł do okna i spojrzał na rzemieślników pracujących w milczeniu na dole.

– Kanclerzu, skoro lud nie potrafi cieszyć się sam z siebie, musimy mu w tym pomóc. Przygotuj nowy dekret. Od jutra wprowadzamy Obowiązkowy Optymizm Uniwersytecki. Każdy pasażer autobusu jadącego do centrum ma obowiązek uśmiechać się od ucha do ucha. Kto nie wykaże dumy regionu na twarzy, temu odejmiemy 5 punktów z jego zacnego uposażenia!

Kanclerz z zachwytem zaczął notować słowa Władcy. Obaj byli dumni, że po raz kolejny tak sprytnie rozwiązali problem swoich poddanych.

Baju, baju, baj… a na dole, pod zamkiem, specjaliści i referenci wciąż mierzyli wzrokiem swoje identyczne monety, zastanawiając się, jak przeżyć do kolejnego pierwszego w tym idealnie sprawiedliwym królestwie. A może lud postanowi płacić w sklepach „punktami” zamiast monetami, sprawdzając, ile wart jest dekret Władcy?

Baju, baju, baj… Wszyscy mamy raj…..