Związek Nauczycielstwa Polskiego zwrócił się do Premiera, Mateusza Morawieckiego z wnioskiem o odwołanie Anny Zalewskiej z funkcji Ministra Edukacji Narodowej. Nauczyciele wskazują 10 zarzutów wobec minister. Ich zdaniem Zalewska powinna zostać pozbawiona stanowiska z powodu:

1. wdrożenia, wbrew opinii ekspertów i większości opinii publicznej, nieprzemyślanej, źle przygotowanej i niezwykle kosztownej reformy ustrojowej i programowej polskiej szkoły;

2. zniszczenia 18-letniego dorobku gimnazjów poprzez ich stopniową likwidację;

3, spowodowania chaosu organizacyjnego i kadrowego w szkołach;

4. pozorowania dialogu oraz posługiwania się nieprawdą i manipulacją;

5. składania deklaracji bez pokrycia, między innymi w zakresie przywrócenia pragmatyki nauczycielskiej pracownikom domów dziecka i pogotowi opiekuńczych oraz przywrócenia uprawnień nauczycielskich w zakresie przechodzenia na emeryturę bez względu na wiek (art. 88 Karty Nauczyciela);

6. przyzwolenia na pracę nauczycieli w formie wolontariatu;

7. nowelizacji Karty Nauczyciela prowadzącej do likwidacji niektórych dodatków i uprawnień socjalnych, ograniczenia dostępu do urlopów zdrowotnych, a także wydłużenia ścieżki awansu zawodowego i wprowadzenia permanentnej oceny pracy nauczycieli;

8. przeforsowania w Parlamencie sprzecznego z logiką i zdrowym rozsądkiem obowiązku tworzenia w każdej szkole i placówce regulaminów wskaźników oceny pracy nauczyciela, a w każdym samorządzie regulaminów wskaźników oceny pracy dyrektorów;

9. wprowadzania podziałów w radach pedagogicznych poprzez ustanowienie dodatku za wyróżniającą pracę tylko dla nauczycieli dyplomowanych;

10. dalszej pauperyzacji środowiska pracowników oświaty.

Pełny wniosek o dymisję minister edukacji narodowej wraz z uzasadnieniem znajduje się tutaj:

http://znp.edu.pl/wniosek-znp-premiera-o-odwolanie…

 

Artykuł z 01 MARZEC, 2018

Główny Urząd Statystyczny przedstawił raport na temat funkcjonowania mikroprzedsiębiorstw. Wynika z niego, że w 2016 roku działalność gospodarczą w Polsce prowadziło 2004 tys. podmiotów o liczbie pracujących, która nie przekracza 9 osób, czyli o 99 tys. (5,2%) więcej niż rok wcześniej.

Najwyższy odsetek stanowiły firmy zajmujące się handlem i naprawą pojazdów samochodowych – 24,0%, działalnością profesjonalną, naukową i techniczną – 13,2%, budownictwem – 12,7%.

W mikroprzedsiębiorstwach pracowało łącznie 3957 tys. osób, czyli o 193 tys. (5,1%) więcej niż w 2015 roku. Najwięcej osób pracowało w handlu i naprawie pojazdów samochodowych – 28,1%, w budownictwie – 13,3% oraz działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej – 11,0%.

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w mikrofirmach w 2016 roku wyniosło zaledwie 2577 zł brutto. W najmniejszych firmach płace były o 1,7 tys. zł niższe niż w podmiotach zatrudniających powyższej 9 osób (4277 zł brutto).

W porównaniu do 2015 roku nastąpił wzrost średniego wynagrodzenia w mikroprzedsiębiorstwach o 180 zł, co wiąże się między innymi ze znaczącym wzrostem płacy minimalnej.

Najwyższe miesięczne wynagrodzenie otrzymywali pracownicy zatrudnieni w sekcjach: informacja i komunikacja – 3900 zł brutto i obsługa rynku nieruchomości – 3318 zł, a najniższe płace mieli pracownicy sekcji leśnictwo i rybactwo – 2100 zł oraz zakwaterowanie i gastronomia – 2131 zł.

Przy podziale na województwa najwyższe wynagrodzenie otrzymywali zatrudnieni w województwie mazowieckim – średnio 3125 zł brutto miesięcznie i dolnośląskim – 2708 zł. Najniższe przeciętne wynagrodzenia otrzymywali pracownicy mikrofirm z województwa podkarpackiego – 2213 zł i świętokrzyskiego – 2223 zł.

Piotr Szumlewicz

Internetowe Konto Pacjenta to nowa inicjatywa Ministra Zdrowia, przedstawiona na spotkaniu przed – konsultacyjnym w dniu 23 marca br., z udziałem przedstawicieli resortów zdrowia oraz cyfryzacji. Narzędzie internetowe jest zawarte w projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z wprowadzeniem Internetowego Konta Pacjenta.

Spotkanie prowadził Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Janusz Cieszyński.

Nowy pomysł ma umożliwić pacjentowi dostęp do części usług oferowanych w ramach tzw. ,,Zintegrowanego Informatora Pacjenta” (ZIP), udostępnionego przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

IKP ma umożliwiać pacjentowi w szczególności:

1) dostęp do informacji o udzielonych i planowanych świadczeniach opieki zdrowotnej oraz kwot środków publicznych wydatkowanych na sfinansowanie udzielonych świadczeń,

2) dostęp do informacji o posiadanym na dany dzień prawie do świadczeń opieki zdrowotnej – na podstawie informacji przetwarzanych w Centralnym Wykazie Ubezpieczonych,

3) składanie oświadczeń o wyrażeniu zgody na udostępnienie jednostkowych danych medycznych z systemu teleinformatycznego usługodawcy, oświadczeń o wycofaniu zgody oraz określenia zakresu dostępu do niektórych danych medycznych;

4) składanie oświadczeń o wyrażeniu zgody na udzielanie informacji o stanie zdrowia lub oświadczeń o wycofaniu zgody.

W czasie dyskusji z udziałem partnerów społecznych, w tym OPZZ, zwracano uwagę na obecny brak kompatybilności danych o udzielanych świadczeniach zdrowotnych pomiędzy systemem usług prywatnych, a tych udzielanych ze środków publicznych, koszty dla świadczeniodawców z tytułu przystosowania do systemu czy zakres praw pacjenta. Projekt jest na obecnie na etapie ustawowych konsultacji społecznych.

Zakłada się, że niektóre moduły platformy internetowej wejdą w życie w 2019 r.

Branże wybierają delegatów na Kongres

Branża Górnictwo i Energetyka i Branża Handel, Usługi, Kultura i Sztuka wybrali swoich delegatów na IX Kongres OPZZ.

W ostatnich dniach lutego odbyły się posiedzenia przedstawicieli dwóch branż OPZZ: Branży I Górnictwo i Energetyka oraz Branży VII Handel, Usługi, Kultura i Sztuka. Spośród uczestników wybrano delegatów na IX Kongres OPZZ, który odbędzie się w maju 2018 roku.

Na posiedzeniach Branż przewodniczący Jan Guz omówił przygotowania do Kongresu OPZZ oraz podsumował bieżącą działalność Centrali w Radzie Dialogu Społecznego. Zrelacjonował także przebieg prac Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy. Wiele pomysłów wypływających ze strony pracodawców jest nie do przyjęcia przez związki zawodowe. Przedstawiciel OPZZ  w Komisji – Liwiusz Laska – od miesięcy forsuje propracownicze rozwiązania, które usprawnią funkcjonowanie rynku pracy.

„Nowotworzone przepisy muszą być przejrzyste i klarowne. Nie zgodzimy się na żadne zapisy, które mogłyby pogorszyć sytuację pracowników” – podkreślił przewodniczący Guz.

Wiceprzewodnicząca OPZZ Wiesława Taranowska omówiła współpracę OPZZ z Państwową Inspekcją Pracy. Ważnym tematem były również wyzwania stojące przed związkami zawodowymi związane z napływem imigrantów do Polski, ich funkcjonowaniem na polskim rynku pracy oraz rozrostem agencji pracy tymczasowej i szarej strefy.

Mówiono także o wdrażaniu nowej ustawy emerytalnej, w tym o emeryturach pomostowych a także o problemach w ochronie zdrowia.

W końcowej części spotkań dyrektor Wydziału Pracy i Informacji OPZZ Janusz Gołąb przedstawił kwestie formalne wyborów delegatów na IX Kongres OPZZ. Zgłoszono kandydatów branż spośród uczestników posiedzeń.

Zgodnie z Uchwałą Rady OPZZ w czasie głosowania wyłoniono delegatów, a wśród nich przewodniczącego OPZZ Jana Guza (Branża VII – Handel, Usługi, Kultura i Sztuka).

W czwartek, 1 marca, odbyło się posiedzenie Branży II – Przemysł, na którym wybrano kolejnych delegatów na IX Kongres OPZZ.

Delegaci Branży “Górnictwo i Energetyka”:

– Sławomir Chałada, Adam Olejnik, Zenon Stolarski i Marek Kolman.

Delegaci Branży “Handel, Usługi, Kultura i Sztuka“:

– Henryk Banaszkiewicz, Jan Guz, Marek Kupiec, Tomasz Wudarczyk, Danuta Załęska.

Delegaci Branży “Przemysł”:

– Zbigniew Bilski, Dorota Pregel, Sebastian Woźniak, Marek Zajdel (AS)

Zjednoczenie pracowników sektora poligraficznego w Polsce!

Przedstawiciele związków zawodowych sektora poligraficznego w Polsce przez dwa dni debatowali o przyszłości swojej branży.

Wyłonienie wspólnych obszarów problemowych oraz różnic w poszczególnych zakładach pracy dało spójny obraz warunków pracy praktycznie na terenie całego kraju. Mimo tego, że zakłady pracy znajdują się w różnych regionach Polski udało się stworzyć obraz wspólnych problemów sektorowych.

Po owocnych dyskusjach i szczegółowej analizie sektora podjęto decyzję o rozpoczęciu długotrwałej współpracy na rzecz poprawy warunków pracy w całej branży poligraficznej.

Związkowcy, w imieniu swoich organizacji podpisali wspólną deklarację o zaciśnięciu współpracy dla dobra pracowników sektora poligraficznego w Polsce, poprzez wspólne koordynowanie rokowań zbiorowych oraz wzajemne wspieranie akcji zbiorowych prowadzonych przez organizacje związkowe na poziomie zakładu pracy. Powołano również grupę koordynującą działania wszystkich organizacji wchodzących w skład porozumienia. Ustalono, że przy najbliższych negocjacjach z pracodawcą wszystkie związki zawodowe w sektorze będą występowały ze wspólnymi postulatami.

Podpisanie deklaracji o współpracy pracowników sektora poligraficznego to ogromny krok w rozwoju przyszłych, branżowych układów zbiorowych w Polsce. (AS)

Jan Guz w świebodzickim Termecie

Przewodniczący OPZZ Jan Guz spotkał się z organizacją zakładową Związku Zawodowego Przemysłu Elektromaszynowego w świebodzickim TERMECIE.

TERMET to znany producent sprzętu grzejnego, głownie pieców gazowych i term łazienkowych. Przedsiębiorstwo zatrudnia ponad dwieście osób i jest jednym z nielicznych, gdzie zrealizowano koncepcję akcjonariatu pracowniczego.

Przewodniczący OPZZ spotkał się ponadto z kierownictwem zakładu. Zapoznał się z warunkami pracy w zakładzie i jego produkcją.

Gospodarzem spotkania był przewodniczący ZZPE w świebodzickim  przedsiębiorstwie,  Leszek Hołowaty.

www.zzpe.org.pl

Oświadczenie OPZZ w sprawie kompromisu dotyczącego rewizji dyrektywy o pracownikach delegowanych

OPZZ z zadowoleniem przyjmuje osiągnięcie w dn. 28 lutego 2018 r. kompromisu w ramach dialogu trójstronnego pomiędzy Komisją Europejską, Parlamentem Europejskim i Radą UE dotyczącego rewizji dyrektywy o pracownikach delegowanych.

Kompromis zawiera wszystkie najważniejsze postulaty związków zawodowych:

  • wprowadzenie zasady „równa płaca za tę samą pracę w tym samym miejscu” poprzez objęcie pracowników delegowanych postanowieniami układów zbiorowych pracy – a nie jak dotychczas tylko przepisów powszechnie obowiązujących;
  • obowiązkowego ponoszenia kosztów związanych zakwaterowaniem oraz podróżą przez delegującego pracodawcę;
  • ograniczenia okresu delegowania z bezterminowego do maksymalnie 18 miesięcy.

Kompromis wyłączył jednak z zakresu dyrektywy m.in. kwestie związane z delegowaniem kierowców, jak również te dotyczące podwykonawstwa.

Adam Rogalewski, specjalista OPZZ ds. międzynarodowych, członek Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, zajmujący się w OPZZ m.in. problematyką delegowania pracowników, komentując postanowienia kompromisu powiedział:

Jest to przede wszystkim sukces pracowników delegowanych, którzy w końcu będę mogli liczyć na równe traktowanie zagranicą. Od początku debaty na temat rewizji dyrektywy OPZZ domagało się wprowadzenia w życie zasady „równa płaca za tę samą pracę w tym samym miejscu”. Ważne jest również, że porozumienie dotyczy także okresu, w jakim dyrektywa powinna być implementowana w krajach członkowskich. W ramach kompromisu termin jej wprowadzenia zastał ograniczony z zaproponowanych pięciu do dwóch lat. Mam więc nadzieję, że – jeśli nic nie zakłóci procesu legislacyjnego i jeśli kompromis zastanie poparty przez rządy krajów członkowskich – już pod koniec 2020 roku polscy pracownicy odczują pozytywne efekty zrewidowanej dyrektywy i w praktyce cieszyć się z wprowadzenia zasady „równa płaca za tę samą pracę w tym samym miejscu”. (Adam Rogalewski)

Europa chce polskich murarzy

Niemiecki związek zawodowy IG Bau wynegocjował minimalną stawkę za godzinę dla wykwalifikowanego budowlańca – 15,20 euro i 12,20 euro dla pomocnika.

Stawki obowiązują na zachodzie RFN i są wyższe o blisko 60% od minimalnej stawki ogólnej w Niemczech – 8,84 euro (to znaczy trzy razy wyższej niż w Polsce). Większość niemieckich firm budowlanych cierpi na brak rąk do pracy. Tym samym, zagrożony jest rządowy plan zakładający oddawanie 400 tys. nowych mieszkań rocznie.

Ta sytuacja sprzyja polskim budowlańcom. Pracę od zaraz mogą podjąć: monter, hydraulik, instalator, murarz, cieśla, zbrojarz, brukarz, glazurnik, tynkarz, posadzkarz, elektryk, operator koparki, ogrodnik, stolarz, spawacz. Dekarze są bardziej poszukiwani niż opiekunki osób starszych i lekarze.

Liderzy największych zrzeszeń branżowych przyznają, że „bez polskich budowlańców nie damy rady”. Monter lub hydraulik na zachodzie RFN zarabia minimum 10,5 tys. zł brutto, a pomocnik – co najmniej 8,2 tys. zł. To zachęca do wyjazdu z Polski.

O naszych pracowników zabiegają nie tylko w Niemczech, ale też we Francji, Belgii, Holandii i Włoszech. Tamtejsi przedsiębiorcy zdecydowanie sprzeciwiają się ograniczeniom w zatrudnianiu Polaków, forsowanym przez polityków. (BP OPZZ)

WAŻNE SPRAWY – PRZEGLĄD TYGODNIA

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedzielę weszła w życie. Od bieżącego miesiąca w części niedziel w roku handel będzie ograniczony.

Niestety ustawa jest niespójna, arbitralna i trudno zrozumieć cel ustawodawcy. Wszystko wskazuje na to, że nie ograniczy ona pracy w niedzielę, a jedynie doprowadzi do zmiany struktury rynku pracy. Nowe rozwiązania dowartościowują małe sklepy osiedlowe, w których płace są najniższe, a prawa pracownicze najczęściej łamane. Jednocześnie eksperci wskazują, że wzrośnie rola sklepów internetowych, których nie obowiązuje zakaz. Najprawdopodobniej zostanie też wydłużony czas pracy w piątki i soboty, a ze względu na wzrost liczby klientów, praca w te dni będzie dla pracowników cięższa. W konsekwencji trudno powiedzieć, czy wprowadzane zmiany w jakikolwiek sposób poprawią sytuację świata pracy.

Znacznie lepszym rozwiązaniem było promowane przez OPZZ znaczne podniesienie wynagrodzeń za każdą pracę w niedzielę.

Główny Urząd Statystyczny przedstawił raport na temat funkcjonowania mikroprzedsiębiorstw.

Wynika z niego, że w 2016 roku pracowało w nich łącznie 3957 tys. osób, czyli o 193 tys. więcej niż w 2015 roku. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w mikrofirmach wyniosło zaledwie 2577 zł brutto. W najmniejszych firmach płace były aż o 1,7 tys. zł niższe niż w podmiotach zatrudniających powyższej 9 osób (4277 zł brutto). Ponadto w mikroprzedsiębiorstwach dochodzi do łamania praw pracowniczych, a związki zawodowe praktycznie nie istnieją. Małe nie zawsze jest piękne.

 

„Głos Nauczycielski” przeprowadził sondę, w której zapytał nauczycieli o ocenę podwyżek zapowiadanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej.

W sondzie zadano pytanie: „Nauczyciele otrzymają od kwietnia 5,35 proc. podwyżki (95-168 zł brutto). Czy czujesz się doceniona/doceniony przez MEN?” Odpowiedzi udzieliło 2300 nauczycieli. Aż 2187 z nich, czyli 95% głosujących, odpowiedziało negatywnie. Zaledwie 46 osób, czyli 2% odpowiedziało pozytywnie, a 3% „trudno powiedzieć”.

Niestety pracownicy oświaty wciąż należą do najgorzej opłacanych pracowników. Ciężka i odpowiedzialna praca edukowania młodych ludzi w Polsce nie jest ceniona.

Minister Anna Zalewska przez wiele miesięcy przekonywała, że reforma edukacji będzie bezkosztowa.

Okazuje się jednak, że, zgodnie z diagnozami Związku Nauczycielstwa Polskiego, minister myliła się. Koszty reformy edukacji są o wiele wyższe niż szacował rząd, a na dodatek władza centralna przerzuca je na samorządy. Miasta i gminy musiały wyłożyć potężne pieniądze na jej realizację, a teraz żądają zwrotu wydatków. Jak informuje „Rzeczpospolita”, wdrażając reformę edukacji, Poznań musiał wyłożyć 16 mln zł. Łódź wydała 2,3 mln zł na odprawy i ponad 6 mln na przystosowanie szkół. Warszawa wyłożyła aż 52,6 mln zł, Gdańsk 8 mln, Bydgoszcz 5,3 mln, Olsztyn 2,8 mln, Szczecin 18 mln a Kraków 6,6 mln zł.

Miasta walczą o zwrot poniesionych kosztów. Do ministerstwa wpłynęło dotąd 1131 takich wniosków, z czego 926 rozpatrzono pozytywnie. Zwroty są jednak niewspółmierne do wydatków, więc miasta analizują możliwości prawne dochodzenia zwrotów pieniędzy od Skarbu Państwa.

Jarosław Gowin ogłosił, że jako ministrowi sprawiedliwości niekiedy nie starczało mu do końca miesiąca.

Łączne wynagrodzenia ministrów wynoszą ok. 15 tys.brutto, a ponadto członkowie rządu mają mnóstwo przywilejów. Minister Gowin jednak wciąż twierdzi, że jego dochody są zbyt niskie. Być może dlatego w ubiegłym roku otrzymał od Beaty Szydło nagrodę, która przekroczyła 65 tys. zł.

Tymczasem w bieżącym roku minimalne emerytury rosną o niecałe 30 zł, a najbiedniejsi emeryci otrzymują niższe świadczenia w ciągu roku niż minister Gowin w ciągu miesiąca. Ponadto chociaż zewsząd słyszymy o poprawiającej się sytuacji w gospodarce i na rynku pracy, już od 9 lat płace w sferze budżetowej pozostają na tym samym poziomie, co przy uwzględnieniu wzrostu cen, oznacza ich realny spadek o blisko 15%. Rząd dba o siebie, ale nie troszczy się o sytuację urzędników niższego szczebla.

Zamiast wypłacać sobie gigantyczne nagrody i narzekać na niskie pensje, władza powinna zadbać o ludzi pracy, w tym o pracowników budżetówki, którzy za ciężką, odpowiedzialną pracę, często otrzymują groszowe pensje.

Prognozy przyszłych emerytur dla Polaków są porażające i wykluczają godną jesień życia.

Z najnowszego raportu OECD dotyczącego systemów emerytalnych na świecie wynika, że obecni 20-latkowie w Polsce na starość otrzymają na rękę jedynie 38,6% ich ostatniej pensji. To drugi najgorszy wynik w całym OECD. Tylko Meksyk wypada tu gorzej (29,6%), natomiast przeciętna wartość dla wszystkich państw OECD wynosi 69,1%. Polskę dzieli olbrzymi dystans nawet do innych państw z naszego regionu takich jak Czechy czy Słowenia, gdzie wynik waha się wokół 60%.

Główny Urząd Statystyczny przedstawił dane dotyczące stopy bezrobocia rejestrowanego w styczniu 2018 r.

Wynika z nich, że pod koniec stycznia stopa bezrobocia wyniosła 6,9% i w porównaniu do stycznia 2017 r. spadła o 1,6 pkt. proc., a w porównaniu do grudnia 2017 r. wzrosła o 0,3 pkt proc. W urzędach pracy na koniec stycznia zarejestrowanych było 1134 tys. bezrobotnych, czyli o 263 tys. mniej niż rok wcześniej i o 52 tys. więcej osób niż miesiąc wcześniej.

GUS poinformował tez, że wciąż są w Polsce podregiony, w których stopa bezrobocia przekracza 15% – w podregionie włocławskim – 16,1%, radomskim – 15,5%, szczecińsko-pyrzyckim – 15,3%. GUS poinformował również, że w styczniu bez prawa do zasiłku było aż 84,9% bezrobotnych.

Sytuacja na rynku pracy jest zatem znacznie gorsza niż wydaje się wielu politykom.

Europejski Urząd Statystyczny przedstawił dane na temat płacy minimalnej w Unii Europejskiej na początku bieżącego roku.

Wynika z nich, że państwa UE są bardzo zróżnicowane odnośnie wysokości minimalnego wynagrodzenia. Najniższą płacę minimalną mają: Bułgaria – 261 euro, Litwa – 400, Rumunia – 408 i Łotwa – 430. Najwyższe minimalne wynagrodzenie jest w Luksemburgu – 1999 euro, Irlandii – 1614, Holandii – 1578, Belgii – 1563. W Polsce na początku bieżącego roku minimalne wynagrodzenie wynosiło 503 euro. Z danych Eurostatu wynika, że najbiedniejsze i najbogatsze kraje UE dzieli przepaść.

Eurostat przedstawił też dane dotyczące poziomu Produktu Krajowego Brutto z uwzględnieniem różnic w cenach.

Wynika z nich, że zróżnicowanie poziomu PKB w UE jest olbrzymie. W 2016 roku w Luksemburgu PKB stanowiło 258% średniej unijnej, a w Bułgarii zaledwie 49%. Polska znalazła się na szóstym miejscu od końca z 68% średniej unijnej.

To znaczy, że różnice między biednymi i bogatymi krajami w poziomie rozwoju zmniejszają się bardzo wolno. Wciąż mamy do czynienia z Europą co najmniej dwóch prędkości i dwóch poziomów życia.

(Piotr Szumlewicz)