Brak chęci rządzących, do egzekwowania prawa i sprawiedliwości?

Wyrokami polskich sądów będę tapetował ściany w pokoju – mówi z goryczą 96-letni Stanisław Zalewski, były więzień obozu w Auschwitz, prezes Związku Byłych Więźniów KL. Z pomocą prawników Stowarzyszenia Patria Nostra wytoczył on pozwy przeciwko dwóm bawarskim mediom (Mittelbayerischer Verlag KG i Bayerischer Rundfunk) za nazwanie Treblinki i Sobiboru „polskimi obozami zagłady”. Czy może się tak zdarzyć? Niestety, tak!

Już blisko 5 lat na wykonanie w RFN czeka wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 2016r. zobowiązujący niemiecką telewizję ZDF do przeprosin Karola Tendery – obozowego kolegi Stanisława Zalewskiego – za obelgę „Auschwitz polskim obozem zagłady”.

„Szlaban” na wykonanie wyroku na terenie Niemiec postawił Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe (BGH) w 2018 roku. Kłamstwo „polskich obozów” uznał on za „cudzą opinię”. Zdaniem BGH, ZDF poprzez wykonanie obowiązku przeprosin byłby zmuszony do publikacji i sygnowania „cudzej opinii”. Łamiąc tym samym konstytucyjne normy niemieckiego prawa – wolność od głoszenia „cudzych opinii”. Pokrętne!

W walce o wykonanie wyroku, a co za tym idzie – niedeptanie europejskiego prawa, prawnicy Stowarzyszenia Patria Nostra dotarli już do kresu swoich możliwości.

Co zrobili?

Wnieśli skargę do niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego… Wnieśli formalne petycje do Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego… Przygotowali wzór skargi do Komisji Europejskiej, którą podpisały setki, setki osób i organizacji społecznych… „Uruchomili” europosłów… Wszystko to bezskutecznie.

Smutnym zwieńczeniem była odpowiedź Very Jourovej, wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej. Wezwana, by KE skierowała sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w myśl art. 258 Traktatu o Funkcjonowaniu UE za rażące łamanie prawa przez Niemcy odpowiedziała (cyt.) –  że „nie ma kompetencji do zajmowania się sprawą tego wyroku”. Wyroku, który w sposób oczywisty łamie europejskie prawo i zasadę wzajemnego bezwarunkowego uznawania orzeczeń, zapadłych w krajach UE.

– Nie możemy odpuszczać – mówi poseł Iwona Arent, która wspiera Stowarzyszenie Patria Nostra.

Niedawno, na Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy wytknęła Panu Heiko Maasowi – szefowi niemieckiego MSZ, że bojkotując wyrok polskiego sądu w sprawie Karola Tendery wykazują, jak naprawdę wygląda „praworządność po niemiecku”…

W odpowiedzi usłyszała wiele słów o historii, szacunku i odpowiedzialności. I ani jednego słowa o blokowanym wyroku, o który pytała.

– To przelało czarę goryczy – denerwuje się poseł Iwona Arent. – Musimy sięgnąć po środek ostateczny.

2 marca 2021r. wystosowała interpelację do Premiera RP. Postuluje: skierowanie skargi do TSUE lub ETPCz, by podważyć wyrok Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Karlsruhe z 19 lipca 2018r. Wyrok, odbierający polskim obywatelom prawo do przymusowego wykonywania na terenie Niemiec orzeczeń polskich sądów w sprawach o naruszenie ich dóbr osobistych.

Przedstawia argumenty. Każdy z nich brzmi jak akt oskarżenia:

– Sędziowie „z butami” wkroczyli w merytoryczną podstawę polskiego wyroku. Na własną rękę dokonali swoich ustaleń, sprzecznych z ustaleniami polskich sędziów, m. in. uznając, że nakazanie opublikowania przez ZDF przeprosin było zbyt surowe. Poczuli się jak kolejna, wyższa instancja sądowa nad polskimi sądami…

– Za sprzeczne z normami prawa niemieckiego uznali nakazanie przez Sąd „przeprosin” Karola Tendery, bo rzekomo niemiecki kodeks cywilny nie zna takiego słowa. Szok. Przecież taka forma usuwania skutków naruszenia dóbr osobistych jest uznawana przez ETPCz za zgodną z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. I to w dziesiątkach, jeśli nie setkach wyroków…

– Powołali się na klauzulę „porządku publicznego”, wskazując na kuriozalną koncepcję konstytucyjnego zakazu publikowania „nie swojej opinii”. Miałoby to w sposób oczywisty, rażący i wyjątkowy naruszać prawo niemieckie i europejskie…

– Jeśli tak, to dlaczego wcześniej niemieccy sędziowie z Sądu Krajowego w Moguncji, a potem z Wyższego Sądu Krajowego w Koblencji, uznający wcześniej wyrok do wykonania, nie dostrzegli tak rażących błędów? – dziwi się mec. Szymon Topa ze Stowarzyszenia Patria Nostra, uczestniczący w rozprawach przed tymi Sądami.

– Niestety, dopóki wyrok Sądu Najwyższego Niemiec (BGH) obowiązuje, to wszystkie niemieckie sądy – powagą jego autorytetu – będą uchylać się od uznawania na terenie Niemiec wyroków polskich sądów w sprawach o naruszenie dóbr osobistych – mówi mec. Lech Obara, prezes Stowarzyszenia Patria Nostra. – To skandal! Stowarzyszenie samo wniesie stosowną skargę do Strasburga. Rząd mógłby nas w tym również samodzielnie wesprzeć, byśmy nie czekali kilka lat na wyrok.  Orzeczenie ETPCz w Strasburgu może jedynie skrytykować, ale nie może uchylić niemieckiego wyroku. Uchylić go może tylko Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luxemburgu.

Tu zaś jest miejsce dla Rządu. Zgodnie z art. 259 Traktatu Europejskiego  Państwo Polskie może wnieść sprawę do TSUE jeśli uzna, że inne państwo (tu RFN) uchybiło zobowiązaniom traktatowym. A uchybiło.

Skargę do TSUE poprzedzi wniosek do Komisji Europejskiej, by najpierw zajęła się tą sprawą. Ma na to 3 miesiące.

– Gdy KE zignoruje nawet Państwo Polskie, droga skargi do  TSUE jest nie tylko prawem. Staje się wręcz moralnym i politycznym  obowiązkiem  – podsumowuje Stanisław Zalewski – prezes Związku Byłych Więźniów Obozów Koncentracyjnych.

Czekamy na ruch polskiego rządu.

Lech Obara, prezes Stowarzyszenia Patria Nostra

Stanisław Zalewski, prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych

Zdjęcie przestawia, niedopalone zwłoki w jednym z niemieckich obozów śmierci, ujawnione po jego wyzwoleniu przez Armię Czerwoną.

I ponownie przyjaciele nie zawiedli i podesłali nam pozyskaną z inernetu ilustrację, oceniającą aktualnie prowadzoną akcję szczepienia.

 

 

 

Nie rozumiemy dziejącego się krytykanctwa.

Proszę Państwa jak tak można!

Musi być jakaś rozsądna kolejność!

Najpierw szczepimy, kierowniczą siłę narodu, później kierowniczą siłę naszej Uczelni.

          Nie ma innej drogi. Musimy w pierwszej kolejności zadbać o tych, którzy dbają o nas.

Bez nich nie dostawalibyśmy comiesięcznego zasiłku na życie, przepraszam na przeżycie, na przysłowiową miskę ryżu.

Z pozdrowieniami dla rządzących każdego szczebla!

„To mówiłem ja Jarząbek Wacław, trener drugiej klasy. Niech żyje nam PREZES 100 lat”

 

Czy istnieje w UWM w Olsztynie?

Jedni powiedzą, że oczywiście!

Czy tak możemy powiedzieć my?

Wreszcie czy tak może powiedzieć prof. dr hab. n. med. Joanna Wojtkiewicz z Wydziału Medycznego UWM w Olsztynie?                

 O tym będziemy pisać w innym czasie.

Dziś mamy zaszczyt poinformować, że sprawiedliwości stało się zadość:

 

POSTANOWIENIEM PANA PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

ANDRZEJA DUDY

w dnia 26 listopada 2020 r.

został nadany tytułu profesora

w dziedzinie nauk medycznych:

 

FOTO-żródło strona UWM w Olsztynie

 

JOANNIE WOJTKIEWICZ

 

Związek Zawodowy  Pracowników Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie PRAWDA, składa w związku z tym Pani Profesor serdeczne gratulacje. Ale szczególne gratulacje proszę przyjąć, za postawę moralną naukowca i człowieka, mającego odwagę wystąpić przeciw dyktaturze kłamstwa „w muszce”.   Mamy nadzieję, że nie zejdzie Pani Profesor  z drogi PRAWDY.   

Z ukłonami i najlepszymi życzeniami

„PRAWDA”

 

 

 

 

 

 

 

Wbrew temu co pisze ÜBER OLSZTYN, pod przywództwem Piotra Grzymowicza, w dniu 19 lutego 2021 roku, o godzinie 12.00, obchody 76-stej rocznicy zawieszenia biało-czerwonej flagi, przez przybyłych z Białegostoku kolejarzy, na budynku przy ul. Marii Zientary-Malewskiej 2, w Olsztynie, się odbyły. Najważniejszymi na tej uroczystości byli oczywiście leciwi kolejarze, był również zaczynający tu po wojnie Polskę i pamiętający tamte czasy Feliks Walichnowski, który w swoich książkach opisuje tamte dni. Byli również emeryci kolejarscy i poczet sztandarowy Związku Zawodowego Kolejarzy. Pojawiła się grupa reprezentująca  Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, w postaci delegacji Związku Zawodowego Pracowników Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie PRAWDA oraz reprezentacja Związku Żołnierzy Wojska Polskiego.

W tym miejscu, szczególne podziękowania należą się Panu Prezydentowi Grzymowiczowi, za zwały śniegu. Pewnie było to  obliczone na to, że leciwi świadkowie tamtych czasów się połamią i w przyszłym roku nie będzie z nimi już problemu. Niestety zasadzka się nie udała. Stara gwardia przeżyła to, i jest w jednym kawałku. Niestety dla Pana Prezydenta, w przyszłym roku ponownie będą Panu dokuczać!

Niestety nasi ukochani i uwielbiani przez naród przywódcy, czyli Wojewoda Warmińsko-Mazurski Artur Henryk Chojecki, Marszałek Województwa Gustaw Marek Brzezin, Starosta Powiatu Olsztyńskiego Andrzej Abako, czy wreszcie szczególnie ubóstwiany Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz, przestraszyli się (nawet nie wysyłając w swoim zastępstwie chociaż woźnego, bo woźny jak wszyscy wiedzą, na COVID jest odporny), i okopani czekają w swoich bunkrach, nie dopuszczając do siebie nikogo. Śpią spokojnym snem covidowym, oczywiście aż przyjdzie pora nowej kampanii wyborczej. Za trzy lata ci Panowie gwałtownie się przebudzą, nabiorą wigoru, a w Dubaju opalenizny, by przed pospólstwem wykazać się zdrowiem i ponownie nam obiecać wszystkooooo….. . Będą tryskać niesamowitą energią, niczego nie będą się bać, a my jak zwykle pewnie ich wybierzemy aby nam przewodzili, ponieważ wszystko będzie tak poukładane, iż nikogo innego nie będzie można wybrać, tak jak to się dziś dzieje na niektórych „najlepszych uniwersytetach”?

Na temat zachowania się naszych włodarzy, w kontekście rocznicy i nie tylko, wypowiedział się poniżej przedstawiciel kolejarskich emerytów i rencistów, jego danych osobowych nie podajemy, aby nie dosięgła go ”ręka sprawiedliwości” dzisiejszej.

 

 

Posypujemy głowę popiołem.

Niestety my Niezależny Związek Zawodowy Pracowników Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego PRAWDA,  nie upilnowaliśmy!

Ale czy ponosimy za to winę?

Aby podłości nie miały miejsca, rządzący powinni wsłuchiwać się w to co im przekazują pracownicy. Niestety poprzedni władca nie słyszał i nie chciał słuchać. Nie odpowiadał latami na nasze pisma aż do swojego chwalebnego odejścia z UWM .

Dziś, po zmianie na stanowisku Rektora, zauważamy pozytywne zmiany. Chociaż zdarza się nam usłyszeć, że jeżeli nie podpisujemy porozumienia, który uważamy za krzywdzące dla pracowników, to dla decydentów „NIE JESTEŚMY ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM”. To chyba jeszcze mentalna, stara pozostałość, po poprzednim Rektorze, która powinna zniknąć razem z nim.

Poniżej cytujemy fragmenty artykułu Adama Sochy  opublikowanego w poniedziałek, 01 lutego 2021, w Debacie .

„Po 5 latach od nadania, odebrano Elżbiety Żywuckiej-Kozłowskiej z Katedry Postępowania Karnego i Prawa Karnego Wykonawczego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, stopień doktora habilitowanego, z powodu jawnego plagiatu pracy habilitacyjnej, naruszenia cudzych praw autorskich i dobrych obyczajów w nauce. Stopień nadała 19 czerwca 2015 roku i odebrała 11 grudnia 2020 roku Rada Dyscypliny Nauki Prawne Uniwersytetu w Białymstoku.

Historia tego plagiatu jest wyjątkowo skandaliczna, gdyż zdemaskowana E. Żywucka-Kozłowska oskarżyła autorkę książki, którą splagiatowała, prof. Małgorzatę Kowalczyk z UMK w Toruniu, iż to książka prof. Kowalczyk „Zabójcy i mordercy. Czynniki ryzyka i możliwości oddziaływań resocjalizacyjnych, wydanej w 2010 r., a obronionej w 2012 r. na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu”, jest plagiatem. Przez 5 lat prof. Kowalczyk żyła pod pręgierzem postępowania prokuratorskiego, nim oskarżenie okazało się bezpodstawne. Natomiast na UWM tak nieudolnie prowadzono postępowanie dyscyplinarne wobec Żywuckiej, że nic z niego nie wynikło.

W przypadku monografii Pani E. Żywuckiej-Kozłowskiej nie sposób mówić, że badania przedstawione były rzeczowo, bez pomniejszenia prac innych badaczy. Używanie konstrukcji „zapożyczeń” tak dalece, że fragmenty monografii pani Żywuckiej-Kozłowskiej są zbieżne z książką M. Kowalczyk powoduje, że E. Żywucka-Kozłowska umniejszyła dorobek M. Kowalczyk. Co więcej, posługując się konstrukcją zapożyczenia zbliżoną do plagiatu ukrytego, czyli z przejęciem fragmentu cudzego utworu bez podania źródła i pierwotnego autora, a następnie włączeniem go do własnych wywodów, Żywucka-Kozłowska uniemożliwiła zweryfikowanie swoich badań przez innych badaczy. Zrobiła to w celu ukrycia zapożyczenia, stworzenia wrażenia, że jej utwór został w całości stworzony przez nią, tymczasem został – mniej lub bardziej – oparty na pracy M. Kowalczyk. W szczególności widoczne w zakresie prezentowania celów, problemów i hipotez badawczych oraz rozdziału II monografii pt. Metody badań relacji rodzinnych sprawców zabójstw.

Dobre obyczaje to również przestrzeganie zasad publikacji prac naukowych, w tym zwłaszcza prawa autorskiego. Pani E. Żywucka-Kozłowska przekazując rękopis do Wydawnictwa Volumina.pl była „zobowiązana do przykazania wydawnictwu wyłącznie dzieła oryginalnego, nie stanowiącego w żaden sposób plagiatu”. Stało się jednak inaczej, przekazała rękopis, który zawierał zapożyczania oraz brak przedstawienia wpływu innych badaczy (tj. Pani M. Kowalczyk) na jej badania.

Na tej podstawie Rady Dyscypliny podjęła 13.XI.2020 uchwałę, iż 1) doszło do naruszenia praw autorskich 2) doszło do naruszenia dobrych obyczajów w nauce, polegającym na korzystaniu z cudzej twórczości w sposób bezprawny bez podania źródła i 11 grudnia 2020 roku Rada odebrała Elżbiecie Żywuckiej-Kozłowskiej z Katedry Postępowania Karnego i Prawa Karnego Wykonawczego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie stopień doktora habilitowanego, z powodu jawnego plagiatu pracy habilitacyjnej, naruszenia cudzych praw autorskich i dobrych obyczajów w nauce. Podpisał Przewodniczący Rady Dyscypliny Nauki Prawne Uniwersytetu w Białymstoku Prof. dr hab. Mariusz Popławski

Osoba ubiegająca się o nadanie stopnia doktora habilitowanego może od niniejszej uchwały wnieść odwołanie do Centralnej Komisji w terminie miesiąca.
Adam Socha
PS. Elżbieta Żywucka-Kozłowska nadal figuruje jako samodzielny nauczyciel akademicki Katedry

Postępowania Karnego i Prawa Karnego Wykonawczego Wydziału Prawa i Administracji UWM, jako „dr hab. Elżbieta Żywucka-Kozłowska”.

„Na zdjęciu: zburzony budynek Wydziału Prawa UWM. Nim powstanie nowy, powinno się tak samo „zburzyć” patologicznie zbudowane kadry tego wydziału przez jej pierwszego dziekana Stanisława Pikulskiego, w PRL podpułkownika, kierownika w Zakładzie V Akademii Spraw Wewnętrznych, a następnie zastępcy Komendanta Wyższej Szkoły Oficerskiej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie. Autora resortowych podręczników SB. Dzisiaj Wydział Prawa jest opanowany przez kilka klanów rodzinnych. Należałoby rozwiązać ten wydział i zatrudnić po weryfikacji i zlustrowaniu, w jaki sposób osoby te otrzymały stopnie naukowe.”

Przyjaciele podesłali nam pozyskaną z inernetu ilustrację, oceniającą w zabawny sposób propozycje Prawa i Sprawiedliwości, poszerzenia i pogłębienia wolności słowa i demokracji, do maksymalnych granic.

Jak widać dla każdego, coś ciekawego się znajdzie. Mam „ino” pytanie, z czego tu się śmiać?

Współczuję PiS. Ludzie jak widać nie potrafią docenić, że włodarze, starają się jak mogą poukładać im życie, by było dostatnie, łatwe i przyjemne.

„To mówiłem ja Jarząbek Wacław, trener drugiej klasy. Niech żyje nam PREZES 100 lat”

18 stycznia  2021, na elektroniczny adres związku (korespondencję otrzymały również inne organizacje związkowe działające w UWM), wpłynęło zapytanie jednego z naszych księży profesorów, o następującej treści:

 

Szanowni Państwo,

W związku z przygotowaniem podwyżki projakościowej zwracam się do

Państwa jako stron podpisujących Porozumienie zawarte  dnia 19 lipca

2019 r. pomiędzy Rektorem UWM w Olsztynie, a przedstawicielami związków

zawodowych działających w UWM w Olsztynie w sprawie dodatkowej części

wynagrodzeń zasadniczych pracowników Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego

w Olsztynie, z następującymi pytaniami:

  1. Czy intencją stron związkowych było opieranie się na arkuszu pracowniczym (§ ust. 1-2), czy też na innych dokumentach np.oświadczeniach ewaluacyjnych?
  1. Czy Wydziałowy Zespół mógł opierać sie w części naukowej na slotach wykazanych w arkuszu ewaluacyjnym zamiast na arkuszu pracowniczym?
  1. Czy decyzja Dziekana Wydziału Prawa i Administracji  nr 24/2020 wydana w dniu 9 lipca 2020 r. była konsultowana z przedstawicielami związków zawodowych? Jeśli tak, to jaka była opinia? (decyzja wzałączniku do niniejszej wiadomości)
  1. Czy decyzja Dziekana Wydziału Prawa i Administracji  nr 24/2020 wydana w dniu 9 lipca 2020 r. ma moc obowiązującą?

z wyrazami szacunku

  1. dr. hab. M …………, prof. UWM

Poniżej nasza odpowiedź, na zapytanie, wygląda na to, że usatysfakcjonowała autora, ponieważ do dnia dzisiejszego w tej sprawie nie podtrzymywał korespondencji.

Szanowny Księże Profesorze,

przepraszając Pana, za to, że dopiero dziś odpowiadam na Pana zapytania, wyjaśniam co następuje. Wszelkie wątpliwości, co do sposobu interpretowania postanowień porozumienia oraz przyjętych dokumentów wydziałowych w sprawie przyznania podwyżek „projakościowych” na lata 2021-2022, pracownicy mogli wykazywać w odwołaniach. Stroną, która mogła oceniać ich zasadność był właściwy Prorektor.

Jednak w związku z tym, że celem działania Związków Zawodowych jest ochrona praw pracowników chcę wyjaśnić co następuje:

         1. Treść porozumienia została zaakceptowana przez jej strony, które wiedziały, że wyniki ewaluacji będą rzutowały na przyszłą kondycję UWM. Intencja stron było dostosowanie zasad przyznawania                              podwyżek „projakościowych” w sposób jak najbardziej zbliżony do zasad ewaluacji.

         Obok szczegółowej treści porozumienia dodatkowo wprowadzono mechanizm doprecyzowania reguł podwyżki „projakościowej” w duchu zasad ewaluacyjnych poprzez same Wydziały, które znają specyfikę     poszczególnych dyscyplin. Arkusz miał być jedynie narzędziem pomocniczym do ustalania podwyżki „projakościowej” i nie może być traktowany jako wyłączny dokument w sprawie podwyżek. Arkusz służyć miał ułatwieniu pracownikom przygotowania wniosku o podwyżkę „projakościową” poprzez zebranie dorobku i innych aktywności. Zebrane w ten sposób aktywności podlegały weryfikacji zgodnie z zasadami przyjętymi w porozumieniu oraz wytycznymi przyjętymi w dokumentach wewnątrzwydziałowych. W tym kontekście zasadne jest uwzględnianie w ocenianym dorobku tylko tych publikacji, które UWM może wykazać w ewaluacji jako osiągnięcia, które wytworzył pracownik w ramach stosunku pracy. Jest to możliwe wyłącznie w przypadku, gdy osiągnięcia te zostaną wykazane w oświadczeniu ewaluacyjnym i będą przypisane do dyscypliny (dyscyplin) reprezentowanych przez pracownika. Jest to według mnie, zgodne z duchem i literą zawartego porozumienia.

  1. Zasady oceny dorobku na potrzeby podwyżek „projakościowych” od początku były skorelowane z zasadami ewaluacyjnymi.
  2. Ani przesłana decyzja ani uchwała Rady Wydziału nie były konsultowane ze Związkiem Zawodowym Pracowników UWM Prawda.
  3. Moim zdaniem związki zawodowe nie są podmiotem uprawnionym do orzekania o ważności lub nieważności aktów wydawanych przez Dziekana czy Radę Wydziału. W tym zakresie obowiązują zasady statutowe. Podkreślić jednak należy, że nawet jeżeli oba dokumenty były nieważne to i tak bezpośrednio stosowane zasady porozumienia odnoszą się wprost do zasad ewaluacji, tym samy uwzględnieniu powinny podlegać wyłącznie osiągnięcia wykazane w oświadczeniu ewaluacyjnym oraz te, które są przypisane do dyscypliny (dyscyplin) reprezentowanych przez pracownika.
  4. Chcę Pana poinformować, że kilka razy Senatorom, przedstawialiśmy nasze uwagi do proponowanych dokumentów, widząc jakie zagrożenia dla społeczności akademickiej UWM takie propozycje niosą. Niestety nikt nie zadał pytania a o co wam chodzi. W tym miejscu, chcę Panu zwrócić uwagę, że w poprzedniej kadencji Senatu, pod przywództwem Pana Góreckiego i jego ekipy, stworzono dokumenty, które odebrały gremiom przedstawicielskim możliwość wpływania na podejmowane decyzje. Dziś mamy fasadowe organizacje, które nie są w stanie przeciwstawić się arbitralnym decyzjom. A o to, zadbali Państwo Senatorowie w kadencji 2016-2020, kto to robił? a to myślę Pan dokładnie wie.

Z poważaniem, życzeniami zdrowia i dobrego samopoczucia

Andrzej Adamowicz

Przewodniczący

Niezależnego Związku Zawodowego Pracowników UWM Prawda w Olsztynie

 

 

 

Marek Książek: Artyści czystej wody. Opowieść o braciach Połomach.

Książkę wydano nakładem własnym autora.

 

Mam w rękach pachnący jeszcze farbą egzemplarz książki, z dedykacją autora i jednocześnie wydawcy książki.

„Jeden od pióra i wióra, drugi od kina i młyna“ – tak mówili przyjaciele o braciach Połomach, gdy poeta Stefan otrzymał w spadku po ojcu tartak, zaś młodszy Janusz, fotografik i filmowiec – młyn w Unieszewie. Żaden z nich jednak, nie zajął się działalnością gospodarczą. W roli przedsiębiorców wytrwali tylko pięć lat, aby następnie wrócić do działalności artystycznej. Stefan Połom związany z Orientacją Poetycką Hybrydy, działał w kręgu literacko-dziennikarskim, a Janusz Połom– absolwent łódzkiej Filmówki, w okresie stanu wojennego – dziekan wydziału operatorskiego, wyjechał z żoną do Montrealu, a potem do Meksyku, gdzie przez 15 lat uczył studentów tamtejszej szkoły filmowej. Wrócił do Olsztyna w 2001 r., uzyskał tytuły naukowe i wykładał na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. W biografii reportażowej – jak nazywa swoją książkę autor – bracia przedstawieni są, jako barwne postacie, na tle równie barwnej epoki. Związani ze środowiskiem artystycznym regionu i kraju mieli życiorysy pełne wzlotów i upadków.

Książka wzbogacona jest licznymi anegdotami oraz fotografiami.

Autor „Artystów“ spisał wspomnienia Połomów, niestety młodszy z braci niespodziewanie zmarł w październiku 2020 roku, zanim książka ukazała się w druku.

Książka do nabycia w Książnicy Polskiej, u bukinisty na Starym Mieście w Olsztynie, u autora lub poprzez nasz związek.