RZECZNIK PRASOWY
KOMENDANTA WOJEWÓDZKIEGO POLICJI W OLSZTYNIE
podkom. Tomasz Markowski
RZECZNIK PRASOWY
KOMENDANTA WOJEWÓDZKIEGO POLICJI W OLSZTYNIE
podkom. Tomasz Markowski
„Życzę wszystkim dużo uczuć, które są dla nas fundamentem – miłości, wzajemnego szacunku i życzliwości – a także, żeby wszystkich spotykało dobro. Żeby nie było tak, że ktoś jest krzywdzony, cierpi…”na 2026 rok
IWONKA JUŻ NIE CIERPI
Powyżej, uczciwy, szlachetny, rektor złożył nam życzenia na 2026 rok.
My powspominamy czas, kiedy mógł być przyzwoitym, mógł nie krzywdzić i nie zadawać cierpienia!
Epitafium dla Iwonki Jeleń
Przybądźcie z nieba na głos naszych modlitw
Mieszkańcy chwały wszyscy święci Boży
Z obłoków jasnych zejdźcie aniołowie
Z rzeszą zbawionych spieszcie na spotkanie
… Anielski orszak niech twą duszę przyjmie
Uniesie z ziemi ku wyżynom nieba
A pieśń zbawionych niech ją zaprowadzi
Aż przed oblicze boga najwyższego
Koniec roku to szczególny okres, kiedy wracamy pamięcią wstecz a nasze myśli biegną również w stronę tych, którzy umarli.
Rozmyślamy o śmierci, nadziei, wiecznym życiu, drodze duszy do życia wiecznego.
W dniu 13 sierpnia 2022 roku nieoczekiwanie zmarła Iwona Jeleń, nauczyciel akademicki, dla wielu z nas nasza młodsza, koleżanka z Katedry Zoologii na Wydziale Biologii i Biotechnologii.
Dr Iwona Jeleń była rzeczywiście osobą niezwykłą i zasługuje w pełni na naszą pamięć i pośmiertne wyróżnienie. Ogromnie pracowita, życzliwa ludziom i sprawiedliwa, posiadała też niezwykłą empatię i skłonność do poświęcenia dla innych! Całkowicie poświęciła się rodzinie, opiekując rodzicami. Wspaniała sąsiadka, człowiek skromny i pomocny innym.
Pani dr Iwona Jeleń była absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Olsztynie na kierunku biologia, który ukończyła w 1998 roku. Zaraz po studiach, od września 1998 rozpoczęła pracę jako asystent w Katedrze Parazytologii byłej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Olsztynie, a następnie, do listopada 1999 roku na Wydziale Biologii UWM w Olsztynie. W tym okresie, rozpoczęła badania pasożytów ryb we współpracy z Panią prof. dr hab. Ewą Dziką. Od grudnia 1999 do grudnia 2004 roku była słuchaczką dziennych studiów doktoranckich na Wydziale Ochrony Środowiska i Rybactwa, Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie i jednocześnie asystentem w Katedrze Zoologii. Po rozpoczęciu pracy w Katedrze Zoologii dr Iwona Jeleń zmieniła tematykę prowadzonych badań na systematykę ryb. W kwietniu 2006 roku przed Radą Wydziału Biologii obroniła pracę doktorską realizowaną w ramach grantu promotorskiego KBN.
Po trzech latach od uzyskania stopnia doktora, Pani dr Iwona Jeleń, zachęcona przez Pana prof. dr hab. Aleksandra Bieleckiego zmieniła tematykę prowadzonych badań i do końca swojej pracy naukowej, z powodzeniem zajmowała się taksonomią i biologią pijawek Hirudinida. W latach 2013 – 2018 dr Iwona Jeleń pracowała na etacie adiunkta naukowo-dydaktycznego, a następnie na ½ etatu adiunkta dydaktycznego w Katedrze Zoologii, na Wydziale Biologii i Biotechnologii. W roku 2021 roku spełniając wszystkie wymagania kwalifikacyjne niezbędne do zajmowania stanowiska adiunkta w grupie pracowników dydaktycznych w dyscyplinie nauki biologiczne, rozpoczęła pracę adiunkta dydaktycznego.
Dr Iwona Jeleń, „Iwonka” jak Ją najczęściej nazywaliśmy była współautorką w sumie ok. 60 prac naukowych, w tym ponad 20 oryginalnych prac twórczych i rozdziałów w monografiach oraz licznych doniesień prezentowanych na konferencjach krajowych i zagranicznych. Brała udział w popularyzowaniu nauki, m.in. jako autorka artykułów popularno-naukowych na temat pijawek przygotowanych w ramach Projektu Spotkania z nauką 2020 -2022. Dr Iwona Jeleń była długoletnim członkiem Polskiego Towarzystwa Parazytologicznego i cztery kadencje, aż do śmierci pełniła funkcję sekretarza Olsztyńskiego Oddziału tego Towarzystwa. Była niezwykle zaangażowana w pracę zawodową.
Iwona Jeleń była bardzo dobrym i oddanym pracy dydaktykiem. Miała bardzo dobry kontakt ze studentami i Jej praca dydaktyczna była zawsze bardzo dobrze przez studentów oceniana. Z pewnością bardzo lubiła pracę ze studentami, o czym świadczy m.in. promotorstwo ponad 20 prac dyplomowych i recenzowanie niemal 40 takich prac. Studentom poświeciła większość swojej aktywności nauczyciela akademickiego; prowadziła liczne zajęcia dydaktyczne, ćwiczenia oraz wykłady, także w języku angielskim. Ukończyła certyfikowane szkolenie z zakresu Tutoringu.
Zawsze chętnie uczestniczyła w wydarzeniach promujących naukę, takich jak Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki (w latach 2014 – 2019), Noc Biologów (2015 – 2020) oraz warsztatach „Przyjedź do nas na warsztaty” (2016 – 2020), a także w projekcie „Uniwersytet Młodego Odkrywcy 2.0”, podczas których realizowała zajęcia autorskie dla licealistów. Planowała także udział w 2022 roku w Olsztyńskich Dniach Nauki i Sztuki… Niestety, rozwijająca się podstępna choroba i zwolnienie przez pracodawcę zweryfikowało te plany.
Jednakże jej życie zawodowe – w szczególności na końcu drogi, przed nieoczekiwaną śmiercią – nie było pasmem szczęścia i uznania. Na koniec drogi zafundowano jej i musiała doświadczyć degradacji poprzez negatywną ocenę ewaluacyjną pracownika naukowego. I ten cios doznany od pracodawcy z pewnością nie pomógł w okresie walki z nieubłaganą choroba i osłabił jej zdolności obronne. Z ogromną wiarą i nadzieją na wyleczenie poddała się operacji, ale niestety nie obudziła się po operacji i odeszła pozostawiają w żałobie swojego ojca. I wydaje się, że ten , nie mogąc pogodzić się ze straszną śmiercią córki, bólem i samotnością, odszedł wkrótce po niej i do zmarłej wcześniej żony.
Iwona, spokojna, skromna, miłośniczka zwierząt, na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Niech odpoczywa w pokoju!
Napisanie o pamięci zmarłego, to zawsze moment trudny. Pojawia się mnóstwo wspomnień, emocji i konieczność przezwyciężenia żalu oraz smutku, by móc oddać mu hołd i powiedzieć słowa, które z jednej strony dobrze odniosą się do życia zmarłego, a z drugiej przyniosą ukojenie wspominającym.
Jakie życie nazwiemy dobrym? Chyba tylko takie, które jak porządna książka – która ma początek, środek i koniec. Takie, które wypełnione szacunkiem dla człowieka, wrażliwością na ludzi, sumienną pracą, znajdowaniem czasu dla wszystkich. Życie, które jest pielęgnowaniem relacji, nieustanną troską o to, by jutro było lepsze niż teraz. Nie należałaś Iwonko do tych, którzy byli roszczeniowi, bo coś osiągnęli. Przeciwnie. Byłaś uosobieniem ludzkiej dobroci, spokoju, dawałaś wsparcie i dobrą, mądrą miłość.
Człowiek to wszystko pamięta. Pamięta, te straszne chwile, kiedy Iwonka została zwolniona z pracy w Uniwersytecie. Siedzę i wspominam niektóre momenty, które zostaną w mojej głowie na zawsze. Dlaczego zostaną? Bo najważniejszy wpływ mają ludzie, bo to oni budowali daną chwilę i nasze wspomnienia. Ten wpis jest niezmierne sentymentalny, ale postanowiłem wylać ze swojej głowy wszystko co dziś mi się dobrze wspomina z ostatnich lat mojego życia. Przychodzi taki czas, kiedy człowiek siada, myśli o tym wszystkim i jest cholernie wdzięczny za to co mu się przytrafia w życiu. Jest wdzięczny, aż do łez za sytuacje, które się wydarzyły, za ludzi których spotkał i za wszystkie rzeczy, które miał szansę zrobić. Ja nie wiem czy sobie zasłużyłem na czyjąkolwiek pamięć, ale wierzę że nie byłem człowiekiem biernym i nietuzinkowym.
Ludzie! Żyjcie godnie! Róbcie wielkie rzeczy, które zapamiętacie i zapamiętają inni. Budujcie każdego dnia swoją historię, by coś pozostało po Was w pamięci tych, których spotkaliście.
Nigdy nie ma dobrego momentu na pożegnanie bliskich nam osób,
ale zawsze jest dobry czas na ich wspominanie…
I można powtórzyć za księdzem Twardowskim, że zmarli odeszli ze świata fizycznego. Zniknęli, choć dalej można czuć ich obecność i troskę. A Śmierć nie zrywa bliskości duchowej między ludźmi, a nawet może ją na zawsze umocnić. Dlatego droga Iwonko pozostaniesz na zawsze w pamięci tych którzy znali Cię jako skromną, pomocną i wspierającą osobą. Dobrą Córką, Sąsiadką, Pracownikiem i Przyjaciółką.
O stale obecnych
Mówiła że naprawdę można kochać umarłych
bo właśnie oni są uparcie obecni
nie zasypiają
mają okrągły czas więc się nie spieszą
spokojni ponieważ niczego nie wykończyli
nawet gdyby się paliło nie zrywają się na równe nogi
nie połykają tak jak my przerażonego sensu
nie udają ani lepszych ani gorszych
nie wydajemy o nich tysiąca sądów
zawsze ci sami jak olcha do końca zielona
znają nawet prywatny adres Pana Boga
nie deklamują miłości
ale pomagają znaleźć zagubione przedmioty
nie starzeją się odmłodzeni przez śmierć
nie straszą pustka pełną erudycji
nie łączą świętości z apetytem
bliżsi niż wtedy kiedy odjeżdżali na chwilkę
przechodzą obok z niepostrzeżonym ciałem
ocalili znacznie więcej niż duszę
ks. Jan Twardowski
Iwonko, niech „Anielski orszak niech Twą duszę przyjmie„.
Niech dobre anioły niosą pocieszenie, strzegą Twojej duszy w drodze do nieba i wieczności.
Andrzej Adamowicz
dr Andrzej Kwiatkowski, prof. Uniwersytetu Kaliskiego
przewodniczący NZZP Uniwersytetu Kaliskiego
Pacyfikacja samotnych wspólnot uczelnianych
-polskie szkolnictwo wyższe
(Niniejszy artykuł, opublikowany w Forum Akademickim nr 6/2025, Autor przekazuje na ręce Pana Andrzeja Adamowicza, w uznaniu jego działań na rzecz polskich wspólnot uczelnianych)
Model wyższych szkół zawodowych, wprowadzony w roku 1997, był znamienny dla dalszych losów wszystkich uczelni wyższych. Kształtował się w przestrzeni publicznej, odzwierciedlającej w coraz wyższym stopniu pogłębiające się procesy polityzacji całej administracji publicznej III RP. Centralizacji tych szkół sprzyjał statut, przystający raczej do podmiotu prywatnego. Zacierano kompetencje organów stanowiąco – kontrolnych i wykonawczych, wprowadzono iluzję mechanizmów demokratycznej kolegialności akademickiej, pozbawiającej wpływu pracowników na życie uczelni, a instrumenty kontroli i nadzoru służyły koncentracji władzy. W konsekwencji j e d y n e organy kolegialne uczelni o faktycznych uprawnieniach władczych usytuowano na szczeblu najwyższym uczelni, a inne – jeśli powstały – mogły być (chociaż nie musiały) „przystawką” wymienionych. Taki ustrój umożliwiał prowadzenie do uczelni nominatów partyjnych czy przedstawicieli innych grup społecznych.
Ogromny majątek publiczny, który otrzymały do dyspozycji organy tych uczelni, dostał się w obręb zarządu publicznoprawnego, umniejszanego malejącą kontrola i nadzorem ze strony społeczności uczelnianej. Podobny los spotykał zarząd sprawami ludzkimi. W dowolny sposób w statutach wielu uczelni ukształtowano sferę powoływania i odwoływania piastunów różnych urzędów. Zgodnie z niektórymi zapisami w statutach niektórych uczelni rektor nie został związany przepisami, uwzględniającymi zasady prawa pracy i prawa cywilnego, miał więc możliwości powoływania dowolnej osoby na stanowisko kierownicze i odwoływania na przykład dziekana, nie podając żadnej przyczyny.
Demontaż właściwy
Nadszedł czas na przejęcie „wolnych” jeszcze do tej pory uniwersytetów i politechnik. Ustawa z 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce umożliwiała dalsze rozmontowanie uczelni wyższych. Polityczne zakotwiczenie właściwego ministra d. s. szkolnictwa wyższego umożliwiło wprowadzenie nieokreśloności nadzoru hierarchicznego nad nimi. Gdy aktualnie sprawujący władzę w Polsce słabiej identyfikują się z porządkiem prawnym (naruszanie Konstytucji, władzy sądowniczej itd.), cała podległa im administracja rządowa (i nie tylko) działa także w sieci także nieformalnych układów. Wówczas minister ten (jak i inni) może rządzić dyskrecjonalnie a wartości i zasady kontroli i nadzoru nad uczelniami wyższymi są wynikiem oddziaływania partyjnego.
Dynamika „nowego porządku” zastępuje prawo, umożliwia przyznawanie jednym uczelniom wielomilionowych środków finansowych bez uprzedniego przyjęcia jakichkolwiek w tej mierze kryteriów, marginalizowanie roli i znaczenie ciał buforowych, jak na przykład Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego czy Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów. Udzielanie zezwoleń na otwieranie na przykład kierunków lekarskich na uczelniach prywatnych, pożądane, oczywiście z punktu widzenia społecznych potrzeb, nie musi się odbywać w warunkach jakichś racjonalnych, uporządkowanych reguł. Polityczne działania mogą uruchamiać ewolucję instytucjonalną danej uczelni w formie na przykład uniwersytetu, dotykać także innych sfer, jak na przykład dyscyplinowanie naukowców, którzy prowadzą badania, niezgodne z zamysłami centrum ministerialnego. Powstaje przestrzeń dla legitymizowania i innych procedur szkolnictwa wyższego, w ramach których zasadne będzie żądanie od kandydatów na studia zaświadczeń od proboszczów, obrona „swoich” ludzi, bagatelizowanie problemu nie zgłoszenia kandydata na rektora przez radę uczelni , gdy pojawi się kandydat, zagrażający ć kandydatowi, który p o w i n i e n wygrać wybory itd.
We wskazanym wyżej „porządku” znakomicie mieści się mocniejsza pozycja rektora, ma przecież zlikwidować instytucję, która narzuca ideologiczne ograniczenia i nie sprzyja radykalnym reformom politycznym, prowadzonym przez kolejnych „właścicieli” III RP. Urok jego władzy jest niewyobrażalny, towarzyszą jej ogromne pieniądze i splendor, rozdzielanie synekur, niemalże totalny zarząd sprawami niematerialnymi i niematerialnymi, o czym czasami dowiaduje się opinia publiczna z opisu patologicznego działania konkretnej uczelni. Trwa ona jedną lub dwie kadencje, ale dzięki umiejętnym działaniom jej insygnia mogą być przekazywane następcom. Sprawa nie jest tak trudna, umniejszanie lub marginalizowanie oddziaływania zasady republikańskiej niezbyt skomplikowane.
Senat uchwali akty statutowo-regulaminowe, nie zagrażające istniejącemu na uczelni „układowi”, po czym utwierdzi je rada uczelni. W rezultacie trzonem i ostoją tego nowego uczelnianego prawa będą reguły/normy, tkwiące w nim samym, a nie w rytmie ewoluującej wspólnoty – ona nie ma ona nic do powiedzenia, jest tłem Zawarte w nich postanowienia są przecież środkiem do osiągania określonych celów, nikt nie będzie miał odwagi pytać, czy ich ocena jest dokonywana z punktu widzenia realizacji aspiracji, zaspokojenia potrzeb ogółu, tych czy innych grup.
Gdy określono już wyraźnie przestrzeń dla działania prawodawców następnym działaniom w spacyfikowaniu uczelni sprzyja jej korporacyjny uniform, w który łatwo jest wbudować matrycę pozbawienia ludzi poczucia wspólnoty. Pierwszym najważniejszym krokiem w tej mierze jest kasacja rad wydziałowych, gdyż mogą być one rozsadnikiem rodzących się w nich, groźnych dla nowej władzy więzi instytucjonalnych. Uzasadnienia są banalne proste: będą przeszkadzać w szybkim podejmowaniu decyzji, prowadzić jałowe dyskusje itd. Decentralizacja uczelni wyższej sytuuje na innym poziomie organizacyjno-funkcjonalnym status prawny kadry dziekańskiej, która odpowiada także przez zespołami ludzkimi, a nie tylko, jak w układzie hierarchicznym, przed rektorem. Pozbawienie kadry administracyjnej oparcia w przyjaznych dla nich strukturach dokonuje się poprzez osłabienie pozycji kierowników jednostek organizacyjnych, będące konsekwencją sporządzenia umiejętnych zapisów w uczelnianych aktach prawnych.
Nowy „porządek” uczelniany obejdzie się bez prowadzenia jakiejkolwiek polityki kadrowej i płacowej, wszak mają one mieć one charakter żywiołowy, ukryty, zastąpiony zależnymi od woli rządzących awansami, nobilitującymi i utwierdzającymi wąską grupę beneficjentów. I dlatego niektórzy, wyselekcjonowani w obszarze oddziaływania różnego typu kontaktów nieformalnych (partyjnych, rodzinnych, towarzyskich) uczestniczą w nierównym podziale środków na wynagrodzenia, co umożliwia ustawa o ochronie danych osobowym. Profesor „belwederski” może zarabiać mniej od wykładowcy, inny uczony może otrzymywać duże wyższe wynagrodzenie, od innego, zatrudnionego na tym samym stanowisku. Podobna patologia może obejmować działania w sferze przekazywania dodatkowych apanaży w postaci innych beneficjów, na przykład nagród, dodatków funkcyjnych, premii, przyznawania odznaczeń itd.
Pracownicy
Nie można negować istoty i potrzeby wprowadzenia nowego korporacyjnego ładu, gdyż jest oczywistą odpowiedzią na wyzwania globalizmu, płynność struktur społecznych, chaos otoczenia instytucjonalnego, stopniowe wycofywanie się państwa z bezpośredniej realizacji zadań publicznych. Zamiast jednak nadać mu cechy pozytywne, dążyć do demokratyzacji i budowy silnych wspólnot uczelnianych, w reformie polskiego szkolnictwa wyższego utrwalono, poza wskazami wyżej deformacjami ustrojowymi, także wzorce podległości pracowniczej. Proces z tym związany uruchomił system wynagradzania, który miał spowodować, jak się wydaje, c e l o w ą pauperyzację pracowników uczelni, uzależnienie ich od władzy politycznej, od rządzących uczelnią. Zamożny naukowiec może chcieć s t a w a ć się (być) wolnym, próbować wypowiadać samodzielne sądy, walczyć o interes uczelni, którego nie musi utożsamiać z interesem rektora i zależnej od niego wąskiej kadry.
Szerokie rzesze pracowników polskich uczeni wyższych, w tym pracownicy administracyjni, otrzymują wynagrodzenia, które nie mają przymiotu godnego, uczciwego i sprawiedliwego. Przygnębiające jest porównanie ich do poziomu płac ludzi, znajdujących się w warunkach protekcjonizmu, faworytyzmu, znamiennych dla innych struktur upolitycznionego państwa. Kreatywni absolwenci nie są zainteresowani karierą naukową, a ci, którzy zostają, boją się. Jedni umieją się odnaleźć się w działaniach, poddanym „wymiernym” ocenom, tym bardziej, gdy na przykład znajdą się wąskiej grupie, otoczonej kuratelą rektora. Inni, gdy zauważą swoją bezsilność, stają się bierni, zabezpieczają się”, wolą być posłuszni, czyli robić to wszystko, czego nauczyli się od nauczycieli w szkołach podstawowych i średnich W okowach pauperyzacji, w gorsecie więzów politycznych, utracie wartości, odradza się celowo jakby zaaplikowany przez władzę polityczną homo sovieticus.
Samotny, egzystujący we wspólnocie, która jest nią tylko z nazwy, pozbawiony możliwości wpływu na działalność uczelni, patrzy „z góry” na „umasowienie kształcenia”, wyciąga wnioski, które legitymizują j e g o ogląd historii i teraźniejszości, ukazują j e g o wyższość nad studiującymi. Może stać się aroganckim nauczycielem i sędzią, bezkompromisowym i bezideowym, a przy tym racjonalnym. Podobnie jak i władza uczelniana, przyznaje innym prawo do własnego zdania, ale musi być ono zgodne z jego opinią. Sięga do oceny całego młodego pokolenia jego zdaniem zakłamanego i bezideowego, leniwego, którego (jak uważa J. Hartman) „Ambicje ograniczają się dziś do tego, żeby zdobyć papiery i dobrze płatna pracę, dzięki której będzie można przyjemnie żyć i dobrze się bawić /…/ dla którego „Skłamać, ściągnąć, splagiatować – to jak splunąć”. Jest oczywiste, iż on sam jest inny, nie ma takich cech, zwalcza plagiaty, wypowiada się równie mocno o uczelniach, które rozdają dyplomy MBM niemalże „za nic”, działa w strukturach uczelnianych, dba o interes ogółu.
Wyobcowany, pozbawiony mocnego oparcia ekonomicznego i prawnego, uważa, że zawsze ma rację, jego zdaniem najważniejsze są dyplomy tzw. „renomowanych”, w tym amerykańskich, status poziomu intelektualnego wyznaczają pobyty w teatrze czy filharmonii, znajomość Platona, a stosowane przez niego kryteria pozwalają wyróżnić „elity” i „elitarnych profesorów”, gdy – oczywiście – on należy do jednych i drugich. I jest przecież oczywiste, że nie przeciwstawi się, gdy w miejscu pracy zamiast absolwenta Harvard University przyjmą absolwenta prowincjonalnej polskiej uczelni, pochodzącego z rodziny burmistrza. Jak mógłby on, racjonalista, a przy tym także konformista, przeciwstawić się władzy, która „daje i dzieli”?
Uwagi końcowe
Istotę polskiego szkolnictwa wyższego określają w istotnym stopniu zagwarantowana konstytucyjnie autonomia, reguły procesu bolońskiego, malejąca liczba studentów i środków subwencyjnych. O ustroju struktur uczelnianych przesądziła ustawa z 2018 r o szkolnictwie wyższym i nauce, umożliwiając takie pojmowanie autonomii, w ramach której prowadzone działania wcale nie muszą mieć koniecznego związku z prawem, czyli instytucją ważną społecznie, zawierającą zbiór zobiektywizowanych zasad i wartości. Z tych m.in. względów polskich uczelni wyższych nie można ujmować w kategoriach decentralizacyjnych, ale raczej letaprywatycyjnych, które część majątku publicznego oddają w ręce prywatne.
Żywioł postępującej politycyzacji ugruntował ów pogląd, umożliwił pacyfikację wspólnot uczelnianych: postępujący proces oligarchizacji i zredefiniowanie statusu społecznego i prawnego pracownika. Autokracja rektora musi się dokonać przez ignorowanie prawa, możliwość wyboru lojalnych kandydatów do organów uczelnianych, przejęcie pełnej kontroli nad społecznością uczelnianą. Emancypacja w sferze kształtowania działań, dyskurs, kształtowanie swobodnej opinii – to wszystko musi być zastąpione przez subordynację, określającą kontekst strukturalno-funkcjonalny uczelni zorganizowanej w formie piramidy. Na najwyższym szczeblu jest rektor, niżej znajduje się wyselekcjonowana jego wolą elita, rządząca podległymi pracownikami, pośród których istotne znaczenie mają ci, którzy dostarczą najwięcej punktów w procesach ewaluacyjnych. Piramidę tą „pudrują” tylko pewne działania o charakterze demokratyzacyjnym, jak na przykład regulacje dot. sygnalistów, funkcjonowanie pełnomocników do różnych spraw, umiejscowionych de facto w strukturze hierarchicznej. Dydaktyka jest mniej ważna, biblioteka nie jest potrzebna, interesariusze odgrywają mniejszą rolę, funkcje ogólnokulturowe stają się zbędnym balastem. W ustroju uczelni, realizującym wolę tych, którzy wygrali wybory rektorskie, można negować głosy sprzeciwu, dążyć zasadnie do minimalizowania roli i znaczenia zorganizowanych już oponentów, na przykład związków zawodowych, wykorzystywać instrumenty pozbawienia prawa głosu krytyków.
Zgodnie z logiką polskiego uczelnianego profetyzmu społecznego pracownicy nie mogą mieć możliwości wpływu na rozwój uczelni. Próby zmiany statusu społecznego i prawnego będą powstrzymane przez uczelnianych prawodawców i przedstawicieli kadr kierowniczych, którzy usadowili się w tej piramidzie i zyskują najwięcej przy podziale środków finansowych, co tłumaczy także bajońskie pensje rektorów. Tak sformatowane polskie szkolnictwo wyższe nie ma szans rozwoju bez podjęcia radykalnych kroków, do których należy zaliczyć wprowadzenia reguł demokratycznych, nowelę kompetencji organów uczelnianych, procedur wyboru rektora oraz związanych ze statusem prawnym pracownika, a wreszcie określenie reguł zarządzania kadrami i finansami.
Stara chińska myśli zawiera sentencję: „Jeśli planujesz rok do przodu, siej zboże; jeśli planujesz na dziesięć lat do przodu, sadź drzewo; jeśli planujesz na całe życie, kształć i wychowuj ludzi”. Nie jest to możliwe w panoptykonie.
PONIŻEJ PRZESYŁAMY STANOWISKO NIEZALEŻNEGO ZWIĄZKU ZAWODOWEGO PRACOWNIKÓW UNIWERSYTETU WARMIŃSKO-MAZURSKIEGO W OLSZTYNIE „PRAWDA”
w sprawie planowanego przejęcia części zakładu pracy Fundacji „ŻAK” Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie (pismo nr 90.143.003.005.140.2025 z dnia 28 listopada 2025 r.).
Olsztyn 12.12.2025 r.
UNIWERSYTET WARMIŃSKO-MAZURSKI
W OLSZTYNIE
ul. Michała Oczapowskiego 2 10-719 Olsztyn
Stanowisko związku zawodowego w sprawie planowanego przejęcia części zakładu pracy Fundacji „ŻAK” Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie (pismo nr 90.143.003.005.140.2025 z dnia 28 listopada 2025 r.)
W odpowiedzi na zawiadomienie z dnia 28 listopada 2025 r. o planowanym przejęciu części zakładu pracy Fundacji „ŻAK” do Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, działając na podstawie art. 26¹ ust. 3 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 854), zgłaszamy gotowość do podjęcia negocjacji w sprawie zawarcia porozumienia dotyczącego warunków zatrudnienia przejmowanych pracowników.
Jednocześnie przedstawiamy poniższe uwagi, pytania oraz postulaty wymagające wyjaśnienia i uregulowania w treści porozumienia:
I. Kwestie wymagające wyjaśnienia
II. Postulaty do uwzględnienia w porozumieniu
III. Wniosek o spotkanie negocjacyjne
Wnosimy o wyznaczenie terminu spotkania negocjacyjnego w sprawie zawarcia porozumienia, o którym mowa w art. 26¹ ust. 3 ustawy o związkach zawodowych, nie później niż w terminie 14 dni od dnia otrzymania niniejszego pisma.
Wyrażamy nadzieję na konstruktywny dialog zmierzający do zapewnienia przejmowanym pracownikom jak najkorzystniejszych warunków zatrudnienia u nowego pracodawcy.
Na początku grudnia 2025 roku otrzymaliśmy pismo w sprawie przejęcia pracowników Fundacji „ŻAK”, przez Uniwersytet.
Takie działanie zapewne zwiększy dochody zatrudnionych do tej pory w uczelni, zapewni im perspektywę pracy na przyszłość?
Czemu takich ratowniczych działań nie prowadzono wobec pracowników Fundacji „ŻAK”, gdy jadłodajnie w UWM przejmowała firma z Ostródy?
Tych ludzi, Rektor nie uznał za słuszne przejąć pod opiekę?
Następne pytanie po co nam nowi pracownicy skoro likwiduje się dziekanaty, tworząc centralny dziekanat – ogrom ludzi straci pracę.
O nich też Rektor zadba?
Jeszcze kilka pytań można w tej sprawie zadać ale przed spotkaniem opłatkowym, nie chcemy wprowadzać
NASZEGO UKOCHANEGO REKTORA w DELIRIUM
(Delirium (majaczenie) to ostry zespół zaburzeń świadomości i funkcji poznawczych, charakteryzujący się dezorientacją, zaburzeniami uwagi, urojeniami, omamami (halucynacjami) i pobudzeniem, często występujący w wyniku nagłego odstawienia alkoholu (tzw. delirium tremens), ale też w przebiegu innych chorób, zwłaszcza u osób starszych i hospitalizowanych. To stan bezpośrednio zagrażający życiu, wymagający natychmiastowej interwencji medycznej, a nie jedynie ciężkiego kaca, jak często błędnie się uważa.)



Wcześniej składamy gratulacje Pani Rzecznik Prasowej Komendanta
Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej w związku
z awansem na stopień podpułkownika Straży Granicznej

Komunikat Straży Granicznej

NA UROCZYSTOŚCI 70-CIO LECIA DZIAŁALNOŚCI
ZWIĄZKU LITERATÓW POLSKICH
NA WARMII I MAZURACH

Obywatele Ukrainy mimo sądowego zakazu prowadzenia pojazdów ponownie wsiedli pijani za kierownicę. Otrzymali dożywotni zakaz prowadzenia aut. 2 grudnia funkcjonariusze z Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej eskortowali ich na przejście w Dorohusku, a stamtąd ruszyli do swojego kraju.

Tego samego dnia strzeżony ośrodek dla cudzoziemców opuściło dwóch Kolumbijczyków. Ich pobyt w naszym kraju był niepożądany, ponieważ zostali przyłapani na kradzieży artykułów przemysłowych, spożywczych i elektronicznych.

W ramach akcji zrealizowanej przez Straż Graniczną ze stronę niemiecką we współpracy z Agencją Frontex, 2 grudnia kętrzyński ośrodek dla cudzoziemców opuściło 4 Gruzinów. Cudzoziemcy przebywali na terytorium RP nielegalnie. W dodatku jeden z nich jeździł pod wpływem alkoholu.

Wczoraj, z naszego kraju wyjechali również Chińczyk i Gruzin. Funkcjonariusze z PSG w Olsztynie wydali Gruzinowi decyzję zobowiązującą go do powrotu do swojego kraju. Miał on dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, a jeździł nadal pod wpływem alkoholu. Natomiast Chińczyk opuścił kętrzyński ośrodek, ponieważ w naszym kraju przebywał nielegalnie.