Średnia jako sztuka znikania

Można zatrudnić w jednym wydziale profesora z trzydziestoletnim stażem i asystentkę po doktoracie, dorzucić kilkunastu wykładowców z różnych dyscyplin, każdemu zaproponować inną stawkę, a potem przedstawić to wszystko jako jedną liczbę i nazwać informacją. Tak właśnie wygląda odpowiedź, którą Niezależny Związek Zawodowy „PRAWDA” otrzymał 5 maja od Rektora UWM na nasz kwietniowy wniosek o zestawienie wynagrodzeń pracowników badawczo-dydaktycznych i dydaktycznych UWM.

Wniosek był prosty i nie wykraczał poza standard, jaki obowiązuje w każdej uczelni publicznej. Zanonimizowane zestawienie tabelaryczne, jeden wiersz na pracownika, podział na katedry, format pliku do otwarcia w arkuszu kalkulacyjnym. Bez imion, bez nazwisk, bez identyfikatorów. Tak, żeby Związek mógł sprawdzić, czy w UWM przestrzega się zasady równego traktowania w zatrudnieniu i czy nie ma dyskryminacji w wynagrodzeniach. Standard.

Otrzymaliśmy średnie na poziomie wydziału. Wydział, który gromadzi katedry zajmujące się odmiennymi dyscyplinami i ludzi na bardzo różnych stanowiskach, został zredukowany do jednej cyfry. Z taką informacją Związek nie może zrobić zupełnie nic. Prawdopodobnie o to chodziło.

W uzasadnieniu przekazano nam, że tak zdecydował Inspektor Ochrony Danych UWM, według którego „jedyną dopuszczalną formą jest ujęcie średnich wartości w poszczególnych jednostkach wydziałach, bez rozbijania na poszczególne katedry”. Ciekawe stanowisko, biorąc pod uwagę, że Inspektor Ochrony Danych pełni rolę doradczą, nie decyzyjną, a obowiązki pracodawcy wobec związku zawodowego wynikają z ustawy, a nie z czyjejś opinii. Decyzja należy do administratora danych, którym jest pracodawca. Pracodawca tę decyzję podjął, powołując się na opinię, której funkcji formalnie nie zna.

Wisienka na torcie: dane, których żądamy, są zanonimizowane. Nie są danymi osobowymi w rozumieniu RODO. Argumentacja, że ochrona danych osobowych nie pozwala udostępnić danych, które danymi osobowymi nie są, ma w sobie pewną finezję, ale w sądzie nie obroni się chyba nawet w pierwszej instancji.

Daliśmy Rektorowi 30 dni na uzupełnienie. Jeżeli odpowiedź nie nadejdzie albo nadejdzie taka jak poprzednia, Związek skieruje sprawę do sądu pracy, zawiadomi prokuraturę o utrudnianiu działalności związkowej i wystąpi do Państwowej Inspekcji Pracy o przeprowadzenie kontroli. Wszystkie trzy ścieżki są niezależne i mogą iść równolegle.

Andrzej Adamowicz

PRAWDA O UWM

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *