KONTROLA NIK NA UWM

A PANI MARSZAŁEK BIEJAT UŚMIECHA SIĘ.

Czy przez to, chce powiedzieć Jurkowi nie martw się, LEWICA Cię obroni!?.

A MOŻE CHCE POWIEDZIEĆ,

CZAS NAJWYŻSZY ZROBIĆ PORZĄDEK!?

Z informacji docierających do naszej organizacji wynika, że na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie miałaby pojawić się Najwyższa Izba Kontroli, a przedmiotem czynności miałyby być inwestycje. Władze Uczelni faktu kontroli oficjalnie nie potwierdziły, jednak sygnały płynące do PRAWDY z otoczenia Rektoratu pozwalają sądzić, że kontrolerzy mieliby już prowadzić czynności na miejscu i, co istotne, pytać konkretnie. Trudno powiedzieć, czy byłby to spóźniony refleks instytucji państwa, czy raczej naturalny bieg rzeczy, gdy o pewnych sprawach zaczyna się mówić coraz głośniej.

Warto przypomnieć, że „inwestycja” w rozumieniu rachunkowym i kontrolnym to nie tylko betonowa bryła wyrastająca w Kortowie. Inwestycją jest również zakup środka trwałego, w tym aparatury naukowej, sprzętu badawczego, oprogramowania czy wyposażenia laboratoriów. Przedmiotem kontroli mogłyby zatem być również te zakupy, które na UWM zostały dokonane, rozliczone, sfotografowane na uroczystym otwarciu z udziałem władz Uczelni, po czym z różnych względów nie zostałyby uruchomione lub używane byłyby w stopniu trudno dającym się obronić wobec wydanej kwoty. PRAWDA wielokrotnie sygnalizowała, że na Uczelni funkcjonowałyby urządzenia warte miliony złotych, które w praktyce miałyby stać, pylić się lub służyć jako tło do fotografii promocyjnych. Można by to nazywać różnie. NIK ma na to swoje określenia, zazwyczaj zaczynające się od słów „niegospodarność”, „nieprawidłowość” lub „naruszenie dyscypliny finansów publicznych”.

Kontrola NIK w obszarze inwestycji nie jest sympatyczną pogawędką. Kontrolerzy pytają, kto, kiedy, na jakiej podstawie i za ile. Pytają o specyfikacje warunków zamówienia, opisy przedmiotu zamówienia, szacowanie wartości, uzasadnienie wyboru trybu, protokoły odbioru, ewidencję środków trwałych oraz faktyczne wykorzystanie zakupionego sprzętu. Z relacji, które miałyby docierać, wynika, że osoby odpowiedzialne za zamówienia publiczne na UWM bywają wzywane na rozmowy w trybie, który w żaden sposób nie przypomina towarzyskiej kawy. Są to przesłuchania, protokołowane, z pouczeniem o odpowiedzialności za składanie nieprawdziwych oświadczeń. I bardzo dobrze, bo właśnie po to istnieje Najwyższa Izba Kontroli.

Nadzór nad prawidłowością wydatkowania środków publicznych w Uczelni spoczywa na Rektorze jako kierowniku jednostki sektora finansów publicznych w rozumieniu art. 53 ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych. To Rektor, dr hab. Jerzy A. Przyborowski, prof. UWM, odpowiada za całość gospodarki finansowej Uniwersytetu, w tym za wykonywanie obowiązków w zakresie kontroli zarządczej. Trudno byłoby tę odpowiedzialność rozproszyć między dyrektorów, kierowników biur i pracowników merytorycznych, choć z doświadczenia wiemy, że taka próba zwykle zostaje podjęta. NIK, na szczęście, dobrze zna ten manewr.

Z punktu widzenia naszej organizacji ważne byłyby jeszcze dwie kwestie. Po pierwsze, kontrola NIK obejmuje również badanie kosztów eksploatacji powstałej infrastruktury, a więc nie tylko „ile to kosztowało wybudować”, ale również „ile to kosztuje utrzymać i czy to się komukolwiek opłaca”. Pracownicy UWM od lat obserwują, jak rosną koszty utrzymania budynków, których funkcja użytkowa pozostaje, delikatnie mówiąc, dyskusyjna. Po drugie, wystąpienie pokontrolne NIK, po jego doręczeniu Rektorowi, stanowiłoby informację publiczną w rozumieniu ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. Nasza organizacja będzie domagać się jego udostępnienia w pełnym zakresie. Bez zaczerniania kluczowych fragmentów pod pretekstem ochrony danych osobowych funkcji publicznych, które danymi osobowymi w rozumieniu RODO nie są.

Mamy nadzieję, że jeżeli kontrola rzeczywiście jest prowadzona, jej ustalenia zostaną przyjęte z należytą powagą i nie skończą się standardowym komunikatem prasowym o „wprowadzeniu zaleceń pokontrolnych”, po którym wszystko wyglądałoby tak samo, jak wyglądało wcześniej. Pracownicy Uczelni mają prawo wiedzieć, na co przeznaczane są środki publiczne, w tym środki pochodzące z subwencji, dotacji celowych i funduszy europejskich, oraz dlaczego pewne zakupy zostały dokonane i dlaczego nie służą one celom, dla których zostały sfinansowane.

NZZPUWM w Olsztynie „PRAWDA” będzie monitorować dalszy bieg sprawy i informować pracowników Uczelni o ewentualnych ustaleniach niezwłocznie po ich publicznym ujawnieniu. Jednocześnie wzywamy władze Uniwersytetu do zajęcia oficjalnego stanowiska w sprawie obecności Najwyższej Izby Kontroli na Uczelni. Milczenie w sprawach tej wagi rzadko buduje zaufanie do instytucji publicznej.