PRAWDA O UWM

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie stwierdził wyrokiem, który zamieszczamy poniżej,  iż organ jakim jest Uniwersytet                Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, którego reprezentantem jest   

Jego Magnificencja Rektor Jerzy Andrzej Przyborowski

pozwolił sobie na bezczynność, która miała miejsce z rażącym naruszeniem prawa.

Majestatowi, można by było darować taką „aszybę” ale zatrudnia wybitnego prawnika Izabelę Beeee a ona już nie ma prawa popełniać takich błędów. Podobno za swoją „ciężką pracę” otrzymała sowitą nagrodę finansową.

Pytanie, czy Majestat odbierze nagrodę, czy przyzna jej drugą za jakieś wybitne osiągnięcia? Przykładowo, może namówi ponownie Pana Rektora aby zwolnił z pracy chronionych prawem szefów ZNP lub uczelnianej Solidarności i postawi go w pozycji nie do pozazdroszczenia.

Wiele razy, różni źli ludzie twierdzili, że w Olsztynie sądy są powolne a sędziowie nie skrzywdzą Majestatu.

A tu mamy naoczny dowód, że jest zupełnie inaczej, pokazała to Pani Sędzia WSA Marzena Glabas!

BRAWO!!!

PRAWDA O UWM

I nadszedł ten dzień.

Majestat, się wkurzył i ruszył z kopyta!

Co mu będą hamany, drukować jakieś piśmidło, bez mojej wiedzy!

Członkowie Zarządu Związku Zawodowego Pracowników Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie PRAWDA, jak „przesialibizowali” list Majestatu, jak jeden, padli na ziemię z omdlenia.

Dużo było zachodu w uzupełnianiu minerałów w organizmie, przy pomocy wzmocnionych napoi, aby wrócić do rzeczywistości.

Ale, NASZ STRACH, to nic.

Już sobie wyobrażamy, co dzieje się z Panem Sędzią Wojciechem Wacławem Sędzią Sądu Okręgowego I Wydział Cywilny w Olsztynie!

Jak mógł dopuścić aby wolny związek zawodowy mógł wydawać swoje czasopismo.

Jak tak można bez zgody Magnificjencji na to zezwolić?

Panie Sędzio, gdyby Pan miał z naszego powodu jakieś kłopoty, to służymy pomocą.

A Majestatowi odpowiadamy, prosimy nie czekać 14 dni, prosimy wykorzystać państwowe pieniądze, tabun prawników opłacanych przez nas, wpływy i do ataku na czasopismo, które już się nie podoba mimo, że jeszcze nie zaistniało.

Panie Rektorze,

BOI SIĘ PAN PRAWDY??? 

Klucz do „Prawdy” na UWM – PRAWDA O UWM

Gdy na uczelni jeden z pracowników wyraża niezadowolenie z warunków pracy, można przyjąć tezę o niedostosowaniu jednostki do otoczenia. Gdy tego samego rodzaju niezadowolenie wykazuje kilka osób, należy uznać, że występuje problem na uczelni.

Jednak, gdy na tej samej uczelni kilkadziesiąt niezadowolonych osób sygnalizuje ten sam problem, to mamy już do czynienia z problemem społecznym w akademickim środowisku pracy, którego prawdopodobna przyczyna leży na szczeblu centralnym uczelni i jest związana z nieumiejętnym zarządzaniem zespołem ludzkim.

Opisywane w artykule wydarzenia mają miejsce na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie (UWM).

Uczelnia ta kształci rocznie ponad 17 tysięcy studentów i pod względem liczby studentów zajmuje 13 miejsce w Polsce (na 17 publicznych uniwersytetów).  W rankingu uczelni opracowywanym przez miesięcznik Perspektywy za 2021 r. – UWM uplasował się na 31 miejscu (na 99 ocenianych uczelni)[1] a podczas ostatniej ewaluacji KEN, 6 dyscyplin otrzymało kategorię A, a 18 dyscyplin kategorię B+.  Zatem uczelnia przedstawia przeciętny profil, niewyróżniający się ani liczebnością studiujących na nim osób, ani wybitnością naukową.

Jedyne co wyróżnia UWM wśród innych uczelni, to liczna grupa pracowników, którzy zgłaszają nieprawidłowości w funkcjonowaniu swojej uczelni. Są to osoby pracujące na różnych szczeblach hierarchii zawodowej – od profesora tytularnego po pracowników administracyjnych.

Jednym z pracowników Obsługi Obiektów UWM był pan Andrzej Adamowicz, który rozpoczął pracę w 2007 r. Pracę na uczelni traktował jak wyróżnienie, a możliwość przebywania m.in. wśród elity naukowej i intelektualnej, odbierał jak nobilitację. Szybko dał się poznać współpracownikom jako osoba wrażliwa, empatyczna, rozumiejąca życie, a zarazem odważna. Pracownicy otwarcie rozmawiali z nim o swoich problemach. A tych, jak się okazało było bardzo dużo – od wszechobecnego mobbingu, przez krzywdzące pracowników oceny prac awansowych, niedoinformowywanie w sprawie przyznawanych pracownikom nagród, nierówne traktowanie w wynagrodzeniach, brak informacji na temat zarządzania majątkiem uczelni i wiele innych.

W 2016 r. pan A. Adamowicz zainicjował powstanie Niezależnego Związku Zawodowego Pracowników UWM „Prawda”. Początkowo ZZ składał się z pracowników administracyjnych, ale bardzo szybko w szeregi Związku zaczęli wstępować naukowcy, którzy do dziś stanowią większość. Warto przy tym wspomnieć, że na uczelni od lat funkcjonują dwa inne związki zawodowe: ZNP i Solidarność.

O ich działalności można dowiedzieć się ze strony internetowej uczelni. Związek zawodowy „Prawda” przez ponad 5 lat nie otrzymywał zgody na utworzenie strony internetowej w domenie UWM.

Związek „Prawda” pod przewodnictwem A. Adamowicza od początku swojego istnienia był niewygodny dla pracodawcy. Jako że, zgłoszenia problemów spływały do Związku „Prawda”, a pracownicy oczekiwali na nie reakcji i odpowiedzi oraz konkretnej pomocy, przewodniczący Adamowicz zaczął zadawać władzom uczelni pytania dotyczące funkcjonowania uczelni, sytuacji finansowej, spraw pracowniczych itd.

Czy zaangażowanie pana Andrzeja Adamowicza, przewodniczącego Związku Zawodowego w ujawnianie informacji, które powinny być publicznie dostępne i obrona praw pracowników mogły zaburzać pozornie stabilną atmosferę pracy panującą na uczelni do 2016 r.?

Okazało się, że tak! Otóż 8 czerwca 2022 r. Prorektor ds. Rozwoju i Polityki Finansowej dr hab. Mirosław Gornowicz, prof. UWM skierował do Zarządu NZZP UWM „Prawda” pismo, w którym na podstawie art. 32 Ustawy o związkach zawodowych, zwrócił się do Zarządu „o wyrażenie zgody na rozwiązanie stosunku pracy za wypowiedzeniem z Panem Andrzejem Adamowiczem zatrudnionym na stanowisku starszego portiera […]”.

W piśmie tym, prorektor Gornowicz podał aż 14 przyczyn zwolnienia A. Adamowicza, w tym aż 6 przyczyn dotyczących niezwracania klucza i nieuzbrajania systemu alarmowego do pomieszczenia, w którym siedzibę miał Związek „Prawda”.

Kolejne 3 przyczyny kwalifikujące się wg pracodawcy do zwolnienia A. Adamowicza, to nielojalne zachowanie wobec pracodawcy, do którego zaliczono występowanie A. Adamowicza w sądzie w charakterze świadka i prezentowanie stanowiska Zarządu NZZP UWM „Prawda” w sprawach pracowniczych i obronie pracowników UWM (reprezentując ich jako strona społeczna). Składanie zeznań w sądzie, odpowiadanie na pytania sądu, w tym udzielanie wyjaśnień sądowi, rektor UWM potraktował jako nielojalność pracowniczą.

Z dalszej części, przywołanego pisma wynika, że A. Adamowicz „utrudniał normalne funkcjonowanie uczelni…” między innymi poprzez konieczność udzielania odpowiedzi na 54 zapytania. Przy czym należy dodać, iż te pytania nie dotyczyły osobistego życia rektora uczelni, ale dotyczyły uczelni publicznej, w której zaniepokojeni pracownicy zgłaszali istniejące problemy utrudniające im między innymi wykonywanie obowiązków pracowniczych, bądź zgłaszali zagrożenia dla działalności uczelni, poszczególnych jej obszarów i miejsca pracy.

W odpowiedzi na pismo prorektora Gornowicza, Zarząd NZZP UWM „Prawda” nie wyraził zgody na rozwiązanie stosunku pracy z A. Adamowiczem. Kilka dni później – 30 czerwca 2022 r. rektor UWM dr hab. Jerzy Przyborowski, prof. UWM  zwolnił A. Adamowicza.

W tej historii na uwagę jeszcze zasługuje fakt, iż pan Andrzej Adamowicz był pracownikiem administracyjnym UWM przez 15 lat. Obowiązki merytoryczne wykonywał bez nawet jednego zarzutu. Oprócz pełnienia funkcji społecznej przewodniczącego ZZ i związanej z tą funkcja ochroną ustawową, to w czasie, kiedy otrzymał od władz uczelni zwolnienie z pracy, znajdował się także w ustawowej ochronie przedemerytalnej.

Czy taki obraz władz uczelni publicznej – Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego – dodaje im promocji, budzi zaufanie i akceptację społeczną?  O tym i o innych aspektach tej sprawy będzie rozstrzygał Sąd w Olsztynie!

Sprawa oczywiście będzie miała swój dalszy ciąg i będziemy do niej wracać, a zainteresowanym polecamy artykuł w miesięczniku „Debata” (s. 13) ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

http://www.debata.olsztyn.pl/images/Debata-lipiec2022_web.pdf

https://www.sciencewatch.pl/index.php/297-klucz-do-prawdy-na-uwm

13 kwietnia 2023 roku na wzgórzu, zwołani, stawiliśmy się jak jeden mąż, by uczcić Tych, którzy za swoją ojczyznę oddali to co mieli najcenniejsze, czyli życie.

Dzwony pobliskiego kościoła, swoim donośnym wołaniem zdawało się krzyczą o pamięć, nad zamordowanymi.

I tak stałem i słuchałem słów płynących z ust Jego Magnificencji!

I zrobiło mi się wstyd, że tak nieudolnie przeciwstawiamy się nieprawościom, które dzieją się wokół nas!

I zrobiło mi się wstyd, że już teraz, państwo w którym mieszkam, nie jest w stanie sobie poradzić z ludźmi, którzy wykorzystują swoje stanowiska, państwowe pieniądze, wpływy w organach państwowych, by nas niszczyć!

I zrobiło mi się wstyd, że ………. !

Tak Panie Rektorze, ma Pan w tym przypadku rację o wolność nadal musimy walczyć i będziemy to robić, aż do przysłowiowego KATYNIA!

Chylimy głowy przed RODZINĄ KATYŃSKĄ, oni stracili w miejscu kaźni swoich najbliższych i ich apel by nie zapominać, jest bardzo ważny.

Niestety, na uroczystość w znakomitej większości przybyli ludzie stojący „nad grobem” (do tego grona również ja się zaliczam). A gdzie ludzie młodzi a gdzie wychowanie patriotyczne UNIWERSYTETU?!

Moim marzeniem jest, aby dziś frekwencja z udziałem naszej młodzieży, była taka jak podczas zbliżającej się KORTOWIADY!

Panie Rektorze, czy młodzi nie wierzą w te słowa, które Pan wygłaszał?

Oby nigdy, silny nie miał odwagi pastwić się nad słabszymi! OBY!

Dziesięć lat temu, gdy stałem w tym miejscu i spoglądałem w dół, na miasteczko studenckie wierzyłem, że tak będzie!

DZIŚ WIEM, MYLIŁEM SIĘ!!!

z 10.02.2023 ROKU

W lutym 2023 roku dotarło do nas Stanowisko Nr 1/2023 roku Rady Rektorskiej Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie z dnia    10 lutego 2023 roku.

Przecieraliśmy, czytając dokument (którego kopię zamieszczamy poniżej) oczy ze zdziwienia. Okazuje się, że zamieszczając nasze stanowiska, zdjęcia, czy artykuły prasowe, w miejscu do tego przeznaczonym, interpretowane są, przez rządzących Uniwersytetem, jako szkalowanie.

Bardzo prosimy, wszystkich czytających te słowa, sprawdźcie osobiście, jaka jest prawda. Przytaczana tablica zawieszona jest w korytarzu, na parterze, w budynku Rektoratu, przy ulicy Oczapowskiego 2.

Na wysuwane oskarżenia wystosowaliśmy pismo, które w dniu       3 marca 2023 roku usiłowaliśmy przekazać Panu Przyborowskiemu podczas negocjacji w sprawie podwyżek pensji (przypominamy, że żądamy podwyżki na pracownika „do ręki” około 600 złotych,  obecnie cały czas czekamy na podjęcie rozmów w tej sprawie przez Pana Przyborowskiego) ale niestety okazało się, że Pan Rektor odmówił przyjęcia, twierdząc, iż to nie jest to tematem naszego spotkania.

Gdy kończyliśmy spotkanie, Pan Przyborowski przekazał nam swoje pismo, wtedy stwierdziliśmy, że to nie jest tematem naszego spotkania, ale będąc dobrze wychowanymi pismo przyjęliśmy a nasze zostawiliśmy Panu Przyborowskiemu.

Oczywiście do dnia dzisiejszego Pan Magnificencja Rektor  Jerzy Przyborowski, nie ustosunkował się do naszych interpelacji.

Konkluzja z tego zdarzenia jest prosta:

„co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie!”

PANIE REKTORZE PRZYBOROWSKI PROSIMY TAK DALEJ!!!

DOBRA NOWINA!

A tym, którzy nas pracowników poniewierają, PRAWDA przekazuje dobrą nowinę:                    

już nam nie jest potrzebna strona Niezależnego Związku Zawodowego Pracowników Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie PRAWDA, na serwerze UWM!

BARDZO DZIĘKUJEWMY!!!

Panie Przyborowski,

już nadszedł czas!!!

Pana zezwolenie, może Pan sobie, tak po robociarsku powiemy, włożyć pod GRONOSTAJA !

MY nie prosimy, MY walczymy o nasze prawa.

OD PIANISTY

DO TRAKTORZYSTY

W USA, tytuł by brzmiał: OD PUCYBUTA DO MILIONERA,        ale żyjemy w Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim pod przywództwem

Jego Eminencji Jerzego Andrzeja Przyborowskiego.

Mieliśmy taką nadzieję, że Pan Krzysztof Podolak, będąc bronionym przez Związek Zawodowy Solidarność i nasz Związek Zawodowy PRAWDA, ma szansę, na dalszą pracę w UWM, chociaż na stanowisku TRAKTORZYSTY. Jak Państwo przeczytaliście w liście skierowanym do Rady Rektorskiej, jak wcześniej wspomnieliśmy, pod wybitnym przywództwem,

Jego Eminencji Jerzego Andrzeja Przyborowskiego,

logiczne wyjaśnienia, konkretna praca, nie mają znaczenia, nikt nie ma szansy być ocalonym. Nie jest ważne ile czasu i serca wkładasz w to co robisz dla dobra UCZELNI, bo i tak zostaniesz „rozjechany”.

Wiemy, że Pan Krzysztof Podolak, wkładał w pracę na rzecz Akademickiego Centrum Kultury ale również osobiście, dla kierownictwa UWM, ogrom serca i uczucia, tak to jest z artystami, swojej misji oddał się bez reszty, duszą i ciałem.                      

Niestety, jak Państwo zobaczycie na zamieszczonych poniżej dokumentach, nie zasłużył, za lata wiernej służby, by z przysłowiowego, jak w tytule „pianisty”  zostać chociaż przysłowiowym traktorzystą. Przykre!                                                     

Jego Eminencja Jerzy Andrzej Przyborowski, ma „zasady”?!     Nie ma litości dla maluczkich!

Ale przyjdzie dzień zapłaty!!!

Wiemy poniższy tekst jest długi, ale przeczytajcie go PRZYJACIELE, ponieważ za chwilę, WY możecie być w tym miejscu!

Za chwilę usłyszycie od SŁONECZKA UNIWERSYTETU

ŚWIĄTECZNE, PŁYNĄCE Z GŁĘBI SERCA ŻYCZENIA!!!

CELEBRACJA WIELKIEGO TYGODNIA WEDŁUG PRZYBOROWSKIEGO!?

Kolegium Rektorskie
Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie.

Szanowni Państwo,                 

6 stycznia tego roku mój bezpośredni przełożony, Pan Sławomir Przybyliński zaprosił mnie do swojego gabinetu i przekazał informację mniej więcej takiej treści : „ Panie dyrektorze, trudne rozmowy, zmiany w ACK następują i zapadła decyzja o tym, że musimy się rozstać, dlatego wolę sam o tym powiedzieć. Są różne propozycje rozstania, na pewno decyzja zapadła, musimy się rozstać, decyzja zapadła”…….
Potem w dalszej części rozmowy otrzymałem informację o powodach, które wpłynęły na tak jednoznaczną decyzję, która dotyczy nie tylko odwołania z funkcji dyrektora jednostki UWM lecz także zwolnienia pracownika UWM.
Oto te argumenty przedstawione przez mojego przełożonego:
„ kwestia współpracy z różnymi osobami….., z różnymi podmiotami, relacje z różnymi osobami……”.
            Przypominam Państwu, że pełnię funkcję dyrektora Akademickiego Centrum Kultury, samodzielnej jednostki ogólnouczelnianej UWM w Olsztynie i odpowiadam za jej właściwe funkcjonowanie.
              Czyż to nie wymowny komunikat przekazany osobie, która od ponad 8 lat, nieprzerwanie i z oddaniem zasługującym co najmniej na szacunek, działa dla dobra Uniwersytetu, jej wspaniałych studentów oraz dobrego imienia ?
               Tak, komunikat jest wymowny, bo dla mnie, pracownika UWM zupełnie niespójny, ponieważ wszyscy uczestniczymy w pracach nad budowaniem w Uczelni kultury organizacyjnej oraz najwyższych standardów również w zakresie HR.
                 Uznałem, że winien jestem Państwu, w pierwszej kolejności Kolegium Rektorskiemu, a także Władzy Uniwersytetu, chociaż taką formę przekazania informacji, gdyż na rozmowę, która jest najlepszą formą komunikacji człowieka z człowiekiem nie miałem i nie mam szansy.
Oczywiście nie jestem w stanie w kilku, czy kilkunastu zdaniach opisać tego, czym jest jednostka, którą kieruję, jaką moc posiada w budowaniu siły, najpierw naszych studentów, a potem naszej Uczelni.
Postaram się jednak zwrócić Państwa uwagę na kilka elementów zrządzania, których byłem, jestem twórcą
i wykonawcą, a które bezsprzecznie budują siłę, o której wspomniałem.
                8 lat temu Akademickie Centrum Kultury było jednostką z kilkoma agendami, których działanie opierało się na mało zaplanowanych, kompletnie nieskoordynowanych działaniach studentów z pomocą garstki instruktorów, którzy byli zagubieni jak dzieci we mgle. Uzupełniając tylko, samodzielnym dyrektorem ACK jestem od 3 lat, wcześniej funkcje dzieliłem z Panią Ewą Kokoszko lub byłem pełniącym obowiązki podczas jej macierzyńskiej nieobecności.
               Pośród agend ACK działa wtedy oczywiście nasza reprezentacyjna grupa folklorystyczna ZPiT Kortowo. Zespół nie ma instruktora muzycznego o odpowiednim wykształceniu i kompetencjach, gotowego podjąć wezwanie do realizowania trudnych zadań, za to posiada osobę oddanej, wspomnianej już Ewy Kokoszko, kierownik i choreografa. Grupa z ogromnym potencjałem, jednak wtedy bardzo potrzebująca wsparcia nie tylko w kwestiach pozyskania kompetentnej kadry, ale również właściwego zarządzania. Pan Wiesław Jastrzębski, Dyrektor Gabinetu Rektora UWM i Ewa Kokoszko poprosili mnie po wielu rozmowach wstępnych o objęcie funkcji instruktora muzycznego. Zgodziłem się. Znając ogromny zakres pracy, jaką trzeba było wykonać, a także (obiektywnie)złą sytuację, jaka wtedy panowała w Zespole w części związanej z muzyką, zaproponowałem poważne zajęcie się tematem i  1 grudnia 2014 rozpocząłem pracę. Efekty były zauważalne i słyszalne już po kilku miesiącach, bo na Koncercie Jubileuszowym 45- lecia ZPiT Kortowo, bodajże 29 i 30 maja 2015 roku. Poprowadzenie przygotowanej i zbudowanej przeze mnie kapeli składającej się z 17 muzyków, grającej wspaniałe widowisko przyniosło spektakularny sukces. Przy okazji tego Jubileuszu włączyłem się również w realizację organizacji wydarzenia, mimo, że nie było to w zakresie moich obowiązków, a Pani Ewa Kokoszko, kierownik Zespołu po prostu potrzebowała tej pomocy. W niedługim czasie, kiedy okazało się, że moja wiedzai doświadczenia w zarządzaniu, przydają się nie tylko w pracy z muzykami kapeli ZPiT lecz także w wielu innych działaniach potrzebnych Zespołowi oraz Akademickiemu Centrum Kultury, moja aktywność i praca dla tych jednostek znacznie się rozwinęła. Robiłem to co trzeba było, nie zważając na to, że teoretycznie odpowiadam wyłącznie za muzykę w ZPiT Kortowo. Podsumowując (nie wchodząc w szczegóły zrealizowanych działań, bo one trwały, były trudne i często mało komfortowe), możemy powiedzieć, że dziś ZPiT „Kortowo” to grupa, którą Uniwersytet może się szczycić, a studenci działający w nim mają niepowtarzalną możliwość do wzrostu.
Jej artystyczny progres, szczególnie części muzycznej, za którą odpowiadałem przez ponad 5 lat, bez której ocena poziomu musiałaby być inna, doprowadził do tego, że dziś Kortowo postrzegane jest jak grupa zawodowców, posiada kadrę kompetentnych instruktorów, którzy znają swoją rolę i zadania, a co najważniejsze realizują je z pasją i oddaniem, mimo tego, że Uniwersytet będąc jednostką budżetową, ze swoimi realnymi możliwościami, nie jest w stanie zapewniać im warunków finansowych, jakich mogliby oczekiwać. To wynik ciężkiej pracy tych kilku lat, pracy wielu ludzi, a także mojej, mojego kierownictwa i serca, które zostawiam na Uniwersytecie.

Mamy, w roku 2015 Akademicką Orkiestrę Dętą, prowadzoną przez instruktora, który po godzinach swojej pełnowymiarowej (głównej) pracy, prowadzi próby tej grupy. Dzieje się to bez żadnego oddania, planu na jej rozwój i zwyczajnie działań, które mogłyby ich budować. Orkiestra, która od swojego powstania (rok 2008) nie wykazuje specjalnego rozwoju i raczej nie rokuje szans na rozwój, a jej członkowie, studenci stanowią grupę bez wspólnego celu i motywacji do działania, zaś artystycznie jest wtedy gotowa do uświetniania uroczystości chrześcijańskich na polecenie ówczesnych Władz Uniwersytetu. Tu oczywiście nie umniejszam niczego z rangi wspomnianych uroczystości. Orkiestra nie organizuje samodzielnie koncertów, nie wyjeżdża na festiwale, nie dba o rozwój, który powinien być motorem do działania, pracuje (odbywa próby) w warunkach niegodnych człowieka, w sali piwnicznej, bez wentylacji. Jej dyrygent nie jest tym wszystkim zainteresowany
i nie ukrywa się z takim przekazem. Nikt wcześniej nic z tym nie robił, ja natomiast nie miałem wątpliwości, że trzeba się tym zająć i oto zadbałem, doprowadzając do tego, że dziś mamy Orkiestrę Akademicką Uniwersytetu Warmińsko Muzycznego w Olsztynie, której rangę i poziom możecie Państwo ocenić po tym jak gra, jak działa, jak jest zorganizowana. Mamy dyrygenta, Rafała Krauze, wybranego i wspieranego przeze mnie, który z największym oddaniem realizuje kierunek określony wspólnie, przy wielu czynnikach, które mogłyby hamować ten rozwój. Oczywiście, jeśli chodzi o infrastrukturę dla działania grupy, to nadal nie jest idealnie, ale drobnymi krokami idziemy do przodu.
                   Jest na Uniwersytecie i wtedy w ACK Chór im. Prof. W. Wawrzyczka, grupa, która najdłużej działa dla Uczelni, wcześniej w ART.
Poziom Chóru, jego działalność pod dyrekcją Pan Palińskiego w kilku wcześniejszych latach był (nawet przez laików) oceniany bardzo źle. Tu również świadomość, konsekwencja, a także niełatwe decyzje zmieniły tą sytuację, przy moim wyraźnym udziale, mimo, że to wiązało się z wieloma konsekwencjami.
Dziś Uniwersytet, jego Chór ma nowego dyrygenta (dyrygentkę), która już w innej jednostce UWM realizuje działania, by wzrastać razem ze studentami.
                  Aby doprowadzić do tego co mamy dziś w trzech krótko opisanych grupach, musiały zapaść, zapadały decyzje przygotowane przeze mnie wspólnie z Władzami UWM, decyzje, przy których to ja miałem wiele nieprzespanych nocy i to ja jestem za nie odpowiedzialny, a jeśli odpowiedzialny, to również, mogę bez wahania powiedzieć, dumny.


                     Mamy kilka innych agend, które, jak wspomniałem działały bez specjalnego pomysłu, ani bez właściwej koordynacji ich działalności z misją Uniwersytetu, jednak z uroczą spontanicznością, jaka cechuje studentów.
Wśród nich wymienię tylko te kultowe: Skorpena, Jamnik, Akademicki Klub Turystyczny.
Wśród tych i innych nie wymienionych agend codziennie toczy się wiele działań, które doprowadziły do znacznej poprawy warunków do rozwoju kulturalnego studentów oraz standardów funkcjonowania
w strukturach Uniwersytetu oraz wymogów, również w zakresie administracji, które realizuje, przypomnę tylko, dwoje pracowników administracji: jeden specjalista oraz ja. Ten temat jednak pozostawię bez komentarzy.  
                   Dziś w Akademickim Centrum Kultury jest łącznie 13 grup, które działają podczas regularnych spotkań, organizowanych akcji, a ich działanie opiera się o ludzi kochających coś robić. Nie mamy tu ocen, promocji na kolejny semestr, ani, co najistotniejsze wynagrodzenia. Nasze agendy kultury opierają się na działalności studentów, z pomocą ludzi, którzy znacznie wspierają ich poczynania, a studentami byli. Prawdopodobnie bez nich część z agend by nie przetrwała.
W 13 grupach zrzeszamy dziś około 500 osób, z tego 369 osób to studenci, absolwenci lub pracownicy UWM,
a pozostali, to tak jak wcześniej wspomniałem, zapaleńcy, instruktorzy, współpracownicy, którzy wspierają kulturę studencką jednocześnie w niej uczestnicząc.
                   I mamy dziś Studio Wokalne UWM, które prowadzone przez oddaną osobę, niezwykle kompetentną, wykształconą i obdarzoną talentem Panią Urszulę Borejszo, wzrasta i nabiera poziomu, o którym wiele uczelni może tylko pomarzyć.  To wszystko dzieje się w ciągu niecałych trzech lat regularnych spotkań (również w warunkach epidemii). Gdyby nie praca, pasja i jeszcze raz praca nie byłoby to możliwe.
                 Wymieniając dokonania wokół ACK trudno nie wspomnieć o Teatrze Kloszart, który z idei rozwijanych i wspieranych w ostatnich latach przez Centrum zbudował grupę teatralną, realizując w minionym roku trzy spektakle, o których być może Państwo słyszeliście. Spektakle osiągnęły bardzo zadowalający zasięg i co najważniejsze ich odbiorcy, rzesze studentów, czekają na więcej.
                 W międzyczasie likwiduje się Studencki Klub Motocyklowy Tabun, powstaje i likwiduje się Liga Szuwarowa, a niewspomniane przeze mnie wcześniej z nazwy agendy: Zespół Sygnalistów Myśliwskich „Artemis”, Kortowski Klub Łuczników, Akademicki Klub Miłośników Fantastyki „Olifant”, Teatr Studencki „Cezar”, Yacht Klub UWM istnieją i według mojej oceny, rozwijają się, mimo zmagań z konsekwencjami prawie dwuletniej izolacji covidowej. Powstaje w ACK Uniwersytecka Drużyna Honeybadgers, grupa niezwykle energetycznej młodzieży kultywującej i rozwijającej kulturę studencką w oparciu o ciekawe, nietuzinkowe aktywności fizyczne.
                 Co do warunków w jakich do dziś pracuje Akademickie Centrum Kultury, to wspomnę, że niezwykle cenne było to, że mogliśmy funkcjonować, w ogóle,  a Władze Uniwersytetu, mimo realnych trudności przeznaczają środki na jego działanie. Trzeba sobie też jasno powiedzieć, że infrastruktura i otoczenie do działania jednostki może pozostawiać dużo do życzenia, a jednak udało się dojść do stanu w jakim jesteśmy.
                Osobiście, jako Krzysztof Podolak, człowiek mogę dodać; żal, smutek i ogromny ból, jakim zostałem obdarowany chyba w podziękowaniu za dokonania, które w nieudolnej formie próbowałem Państwu przedstawić.
               Oczywiście rozumiem oraz jestem gotowy zaakceptować potrzeby działań i zmian, które towarzyszą zapewnieniu bezpiecznego funkcjonowania Uniwersytetu oraz to, że dyrektor Akademickiego Centrum Kultury nie jest kluczową osobą w zarządzaniu jednostkami UWM, a to wymaga decyzji, której jesteśmy świadkami.
Taki scenariusz można było przewidzieć, zwarzywszy na fakt, że w Strategii rozwoju Uniwersytetu Warmińsko- Mazurskiego w Olsztynie na lata 2021-2030 nie ma żadnych informacji, które komunikowałyby wsparcie
i rozwój kultury studenckiej, co w linii prostej może prowadzić do likwidacji jednostki, którą kieruję, a opisując to w jeszcze bardziej dosadny sposób czuję to tak: „dyrektor zrobił co trzeba, trzeba go zwolnić, bo już nie jest nam potrzebny.     
               W mojej głowie rodzi się jednak pytanie, czy w tak dużej firmie, zatrudniającej dużo ponad 3000 pracowników nie mogłoby się znaleźć miejsce pracy do dobrego wykorzystania potencjału, umiejętności, kompetencji i wiedzy człowieka, znającego Uczelnię, co mogłoby go w relatywnie łatwy sposób wdrożyć do innych zdefiniowanych obowiązków ?
Chyba nie (i tu pozwolę sobie na sarkazm),ponieważ kluczowe argumenty decydujące o zwolnieniu pracownika są tak silne, że jest to jedyna droga, którą wybrał pracodawca: „rozwiązanie umowy za porozumieniem stron”, czyli zniszczenie człowieka, jego dorobku, godności oraz jakiejkolwiek motywacji do podniesienia się i działania dalej, nie mówiąc już o tym, że taka decyzja wywołuje w konsekwencjach najgorsze emocje i znowu w linii prostej prowadzi do walki i wojny, których mamy już i tak wystarczająco dużo w naszym świecie i kraju miodem i mlekiem płynącym.

Według mnie i według (niewielu) osób, z którymi miałem odwagę podzielić się tą informacją, nadal pozostającą nieoficjalną (ponieważ nadal nie mogę uwierzyć w to czego doświadczam), argumenty pracodawcy nie mogą być przekonujące, bo nie wskazują na moje zaniedbania, rażące nieprawidłowości w realizacji celów
i zadań jednostki, a co najwyżej, są wyrazem jednostronnie formułowanych pomówień, których mogę się spodziewać, a także subiektywnych odczuć. Przy tak wielkim zakresie moich działań mogłem bowiem popełniać błędy i mogły na mojej drodze pojawiać się osoby, które są niezadowolone z jakichś elementów mojego stylu zarządzania. Na pewno nigdy nikogo nie zlekceważyłem, ani nie potraktowałem, jak bywamy traktowani przez osoby posiadające władzę.
Nie otrzymałem od przełożonego żadnych informacji, upomnień, ani uwag do mojej pracy, nie miałem możliwości w spokojnej atmosferze porozmawiać o tym, czy też wyrazić swojego zdania. Nie dostałem żadnej szansy.
Dlatego jestem przekonany, że argumenty, nawet jeśli mogą być istotne, powstały w pośpiechu i w kompletnym oderwaniu od tego co jako pracownik robiłem, a już na pewno bez świadomości roli menadżera, również w tak (wydawałoby się) nieznaczącej jednostce, jaką jest Akademickie Centrum Kultury.  
Nie rozumiem, nie zgadzam się z tym, że Uniwersytet w tak nieludzki sposób chce się mnie pozbyć,
a dodatkowo jestem blisko sześćdziesięcioletnim facetem i żeby przeżyć w naszym trudnym do życia mieście, będę musiał zapomnieć o tym; co kocham, co daje mi chleb, szukając jakiejś nowej drogi.
Chyba zbyt naiwnie wydawało mi się, że moja praca i opisane osiągnięcia, mogłyby zostać zauważone.
Jednak z całą pewnością nikt mi ich nie odbierze.
                 Dziś pracuję w zawieszeniu, nie mając jasnej informacji chociażby o tym, jakie „zmiany organizacyjne” mają nastąpić w ACK, po to, by realizując misję w stosunku do studentów, czy agend ACK, móc przygotować sensowny przekaz. Bez tego przekazu w następnych kilku miesiącach wszystko co zostało wypracowane w ACK obróci się w chaos i zagubienie w tej części społeczności agend kultury Uniwersytetu, który je powołał.
Obecnie trwa bowiem czas formułowania planów z Zarządami agend oraz instruktorami, omawiamy wstępny podział środków dla agend na zaplanowane i wdrażane działania.
Lecz co mogę zrobić ?
Czy mam prowadzić uzgodnienia, które potem mogą zostać „skreślone” i odwołane z powodu zmian organizacyjnych i zwolnienia dyrektora, który niewłaściwie zarządzał jednostką ?
Czy może mam przyjąć pozycję wyczekującą, odwołując wszystkie planowane spotkania i działania ?
Wtedy to, co wypracowaliśmy wspólnie ze studentami, instruktorami, ale również z Państwem, obróci się
w pył. W konsekwencji  wszystko, albo wiele trzeba będzie robić na nowo. Patrząc na to z punktu widzenia poświęconego czasu i środków możemy mówić o tym, że jakaś część publicznych środków zostanie zmarnotrawiona.
Czy tego chcemy ?
I jeszcze; człowiek, student, pracownik, współpracownik, oni wszyscy wkładali, wkładają swoją pracę i serce.
Czy to też nie zasługuje na uwagę?
Oczekuję pomocy przełożonego w tym, jak realizować zadania w jednostce w takiej sytuacji?

                 Liczę na to, że  pochylą się Państwo nad tym co opisałem, podejmując rzetelną analizę i ocenę, znajdując w sobie odwagę do tego, by proponować rozwiązania nie tylko drastyczne.
                 Jeżeli coś mogę jeszcze Państwu uzupełnić lub wyjaśnić to z odwagą to zrobię.


Myślę bowiem, że jeśli Władza zdecyduje o tym, by mnie zniszczyć, bo tak to dziś postrzegam, wówczas nie będę już mógł pozostawać bierny.

Co Pan Przyborowski zrobił aby ochronić swojego pracownika doktora Łukasza Grabarczyka, przed pomówieniami również swojego pracownika profesor Moniki B?

Odpowiadamy NIC!

Pan doktor Grabarczyk mimo tego, że temat chciał wyjaśnić w ramach UWM aby nie narażać Uniwersytetu na złą aurę medialną, nie spotkał się z przychylnością władcy naszego zakładu pracy. 

Czy jego Magnificencja przyłączył się do nagonki na Grabarczyka?

Dlaczego na Dyrektora USK powołał byłego pracownika sekretariatu Maksymowicza?

Czy podjął działania wyjaśniające i z jakim skutkiem?

Co chcieli ukryć?

Wyrok, który zapadł, naszym zdaniem udowadnia, że profesor Monika B. popełniła przestępstwo. Wyrok jest nieprawomocny i w związku z tym dziś tematu nie rozwijamy.

Ciekawe, czy nasza MAGNIFICENCJA, w tej sprawie nabierze wody w usta,

czy zacznie się tłumaczyć? 

Bo chyba raczej ma z czego!!!

Dwa dni temu, dotarła do nas informacja, że Straż Uniwersytecka UWM otrzymała dwa „nowiuśkie” rowery. Szanowny Pan Kamil Witowicz szef Straży Uniwersyteckiej, wyjaśnił nam, że dzięki temu, nie będzie zatruwał środowiska i będzie rozwijał tężyznę fizyczną oraz witalność swoich podwładnych.

Rozumiemy, że na ulicach Olsztyna nie spotkamy już potężnego samochodu należącego do Straży Uniwersyteckiej, który będzie rozwoził korespondencję po terenie UWM.

Znając osobiście szefa Straży Uniwersyteckiej od wielu lat, już się boję Jego eksperymentowania i wyrażam szczere obawy o zdrowie WARTOWNIKÓW, którzy mu podlegają i którzy pracują za przysłowiową miskę ryżu.

Oto mniejszemu władcy w UWM, nie przyszło do głowy aby te pieniądze dołożyć swoim pracownikom do pensji.

Dziś pan Przyborowski twierdzi, że nie ma pieniędzy na podwyżki pensji pracowniczych, to skąd pieniądze na rowery, skąd pieniądze na WIELKANOCNE spotkania przy jajeczku w AKWARIUM???